Prof. Aleksander Wolszczan zrezygnował z pracy na UMK. Jeśli teraz w jego ślady pójdą pozostali TW pracujący na UMK, to się nam może Uniwersytet całkiem rozpaść. Jedyna nadzieja, że już wcześniej przenieśli się na Uniwersytet króla Kazimierza W. do Bydgoszczy.
Z wiarygodnego źródła zbliżonego do Uniwersytetu otrzymaliśmy informację, że grupa płetwonurków penetrująca nurt Wisły w okolicach mostu drogowego natrafiła na głębokości 3metrów na dużą ilość puszek szynki "Krakus".Prawdopodobnie a nawet z całą pewnością jest to szynka, którą prof. Aleksander Wolszczan przyjmował w formie prezentów od SB, po czym-jak sam to ujawnił- z obrzydzeniem wyrzucał do rzeki.
Puszki zachowały się w bardzo dobrym stanie i zostaną zlicytowane na najbliższej aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, za wyjątkiem jednej, która będzie przekazana jako eksponat do Muzeum Narodowego, gdzie trwają właśnie przygotowania do otwarcia retrospektywnej wystawy:"Wpływ Służby Bezpieczeństwa na życie Polaków w czasach PRL".
Były dwa kluby studenckie "Od Nowa", jeden w Poznaniu, drugi w Toruniu. W "Od Nowie" toruńskiej na przełomie lat 60/70-tych zdaniem towarzyszy z komitetu miejskiego partii na czerwonych ,pluszowych kanapach odbywały się wyuzdane studenckie orgie w oprawie dekadenckiego jazzu.
W rzeczywistości było jeszcze gorzej. To tam już w wczesnych godzinach przedpołudniowych, w przerwach między zajęciami ,porażającej urody studentki konserwacji zabytków deprawowały młodszych kolegów przy niezapomnianych zrazach z bufetu pani Taflińskiej. Pamiętam zwłaszcza jedną, Monikę, narzeczoną niejakiego Szwola, studenta prawa raczej lichego,ale tęgiego kulturystę, jakby żywcem wyciętego z reklamy papierosów "Camel".Rzeczony Szwolo w celu zachowania stosownej postury jadał wyłącznie zieloną sałatę i surowego tatara. Monika wprost przeciwnie, zajadała się zrazami Taflińskiej zachowując nienaganną ,wysmukłą, sięgającą nieba, sylwetkę a jej nogi śnią się pewnie do dzisiaj wszystkim emerytowanym wykładowcom nie tylko wydziału sztuk pięknych.
Oprócz studentek o urodzie niepokojącej i nieosiągalnej jak wieże gotyckich katedr zapamiętałem jeszcze z "Od Nowy" tamtych lat jednego z moich poprzedników, kierownika Tadzia Drozdowicza. Otóż rzeczony Tadeusz zapisał się po wsze czasy w kronice klubowej incydentem, którego nikt już nie potrafił później powtórzyć: pewnego klubowego wieczoru podczas nerwowej dyskusji z bramkarzami, tak się zapędził, że krzycząc w kierunku swego interlokutora" pierdolnij się w ten głupi łeb!" pokazał mu jak ma to zrobić i znakautował siebie samego potężną blachą w czoło.
Nic w "Od Nowie" tamtych lat nie było takie jak na zewnątrz. Otaczająca klub gomułkowsko-gierkowska rzeczywistość z trudem przeciskała się do środka, a nawet jak się już dostała była wyrzucana szybko za drzwi jak dla przykładu pijany kierownik wydziału kultury Synak Eugeniusz, którego wyprosiłem z klubu osobiście, z czego jestem dumny do dzisiaj , zachowując się w ocenie aktywu zsp-owskiego, nieodpowiedzialnie i karygodnie, bo trzeba było Genia usadzić gdzieś w kącie i niech tam sobie dogorywa.
A kto chciał z rzeczywistością kontakt utrzymywać biegał na piędziesiątkę hanter-wodki na przeciwną stronę rynku, gdzie przy szynkwasie knajpy"Trzy korony"można się było wieczorami integrować z przedstawicielami klasy robotniczej, głównie z tramwajarzami i kolejarzami,często aktywistami ORMO.
W podziemiach klubu, gdzie stolarze przypominający postacie z wierszy Gałczyńskiego hodowali świerszcze i za skromny pół liter przyjmowali każde zlecienie, od trumny po regały na książki, była rupieciarnia gdzie składowano różne niepotrzebne rzeczy; stare rektorskie fotele, portrety przywódców których zmiótł wiatr historii, flagi i hasła z pierwszomajowych pochodów, konferencyjne sukna i obite urny wyborcze. Któregoś wieczoru przeniosłem to wszystko przy pomocy studentów ze sztuk na górę do sali klubowej i w oprawie muzyki Santany ( pierwsza płyta jaka pojawiła się w Toruniu) zaprezentowałem klubowym bywalcom. Działo się to 13 marca roku 1971 a rzeczony hepennig nosił nazwę "Reinkarnacje 71".
Późną nocą,po imprezie, przyszła do mnie do domu zatroskana delegacja aktywu zsp-owskiego z kolegami Królem i Czyżniewskim na czele i nie owijając niczego w bawełnę oznajmiła groźnie:-no tym razem, to rześ kurwa przesadził. Jak mogłeś pozwolić temu pedałowi Kondradowi ze sztuk kopulować na drabinie z portretem towarzysza Cyrankiewicza!
Od tego czasu, aż po dzień dzisiejszy, wiele razy mówiono mi w mało przyjemnych okolicznościach:- no ale tym razem to żeś przesadził!
Być może, ale takie było moje życie. I niczego w nim nie chciałbym już zmieniać.I niczego mi nie żal, może tylko tych świerszczy, których od dawna nie ma już w podziemiach dawnej "Od Nowy".
AS-kierownik "Od Nowy" 70/71
Dotychczas oczywistym było jedynie, że to SB obaliła w Polsce komunę.Po przypadku prof. Wolszczana okazuje się, że ma również niekwestionowane zasługi w twórczym rozwinięciu teorii Kopernikańskiej.Dla bystrych i bezkompromisowych dziennikarzy do wyjśnienia pozostaje jeszcze kwestia kto to właściwe był ten ten cały Kopernik, na kogo donosił i jaką za to brał kasę. No i kto tak naprawdę posłał Galileusza na stos oraz jak się przekładały metody stosowane przez Inkwizycję na współczesne procedury SB.Sądzę, że i w tej sprawie znajdą się wiarygodne materiały. We właściwym czasie oczywiście.
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 64151
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".