Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 321 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

( CXXXVII ) Tajemnice pani hrabiny

niedziela, 30 września 2007 9:49

   Jacek Kurski, czołowy polityk PiS poproszony przez dziennikarza  "Dziennika" o skomentowanie  rewelacji zawartych w publikacji gazety poświęconej pani dyrektor  pierwszego programu TVP  Małgorzacie Raczyńskiej  powołanej na to stanowisko dzięki przyjaźni z  matką prezydenta Kaczyńskiego, uchylił się od odpowiedzi.

    A szkoda. Może dowiedzielibyśmy się cokolwiek więcej, w jaki sposób ta kobieta o "dość tajemniczej biografii" zaszła w mediach aż tak wysoko. Jak to możliwe, że nauczycielka z Zielonki i maszynistka  polskiej sekcji Radia Wolna Europa, przybiera hrabiowskie nazwisko Raczyńska łączone z osobą ministra spraw zagranicznych i prezydentem RP na uchodźctwie, nosi sygnet herbowy na palcu i  zaprasza prawicowych VIP-ów z całej Warszawy na swój kościelny ślub, który okazuje się wielką hucpą i kpiną z katolickiego obrządku. 

   W różnych ślubach w życiu brałem udział, wiele z nich opisywałem, sam nawet przed laty byłem świadkiem na fikcyjnych zaślubinach, zawartych z potrzeby uzyskania obywatelstwa, które nigdy nie zostały unieważnione, bo para młoda ku powszechnemu zaskoczeniu zapałała do siebie prawdziwym, bezinteresownym uczuciem, ale  numer, jaki wywinęła pani dyrekor Raczyńska jest nie do przebicia (jeśli nie wierzycie, sięgnijcie do "Dziennika", tam wszystko jest opisane na kilku kolumnach).

  I teraz taka osoba, wylansowana w mediach przez eseldowską szefową Krajowej Rady RiTV Danutę Waniek, dosiada się w kościele raz i drugi do mamusi pana prezydenta, po czym czasu mija mało wiele i zostaje szefową najważniejszego programu telewizji publicznej. Nad sobą ma tylko prezesa Urbańskiego, który zapomniał poinformować społeczeństwo, że w stanie wojennym podpisał lojalkę, co zdaniem marszałka  Borusewicza nie było jeszcze aktem współpracy z bezpieką, bo takie lojalki podpisało 70 proc. tych, którym to proponowano.

   No więc dlaczego tego nie ujawnił wcześniej? - dziwi się marszałek Borusewicz - a jeszcze bardziej dziwi go to, że "Wiadomości" TVP podały tę informację z 24-godzinnym opóźnieniem. Dlatego właśnie obecna TVP przypomina mu coraz częściej czasy PRL.

  I tu się pan Marszałek boleśnie myli, bo w czasach PRL, kiedy to telewizją rządzili niepodzielnie tacy towarzysze, jak Sokorski czy Szczepański, z lewymi papierami  poświadczającymi udział w bitwie pod Lenino, czy w partyzanckich batalionach tow. Moczara, nikt by    tak wysoko nie awansował.

   Może nie zawsze w telewizyjnych barach na Woronicza był boczek, a prezes Sokorski miał frywolny zwyczaj klepania  w windzie co ładniejsze prezenterki po tyłku (zostało mu to po bitwie pod Lenino, gdzie na dalekich tyłach klepał i nie tylko fizilierki), ale kadry były sprawdzane starannie. Żaden wróg ludu, ani żaden hochsztapler z kombatanckim życiorysem  powyżej portierni nigdy nie dotarł (nie na darmo towarzysz Lenin powtarzał: kadry, kadry, jeszcze raz kadry !).

 Dlatego też robi się tak trochę nieswojo, kiedy uświadomimy sobie, kto dzisiaj kieruje telewizją publiczną. Telewizją, która ma pretensje, że społeczeństwo ociąga się z płaceniem abonamentu i nie ma za co realizować misji.

   Wolałbym jednak, aby tacy ludzie jak dyrektor Raczyńska i prezes Urbański trzymali się od misji telewizji publicznej z daleka i skupili na takich programach jak "Przebojowa noc" z dogorywającym Józefowiczem i jego narzeczoną szansonistką Nataszą Urbańską, czy "Taniec na lodzie z gwiazdami", gdzie nie ma ani gwiazd, ani tańca, jest za to boleśnie twardy lód i ryzyko kalectwa na całe życie.

 Tam się mogą spełnić ostatecznie i do końca, czego sobie i wszystkim telewidzom szczerze życzę, bo może po nich na Woronicza zjawi się wreszcie ktoś bez sygnetu na palcu, ale za to z wiarygodnym i czystym życiorysem.

PS. Przychylając się do prośby koleżanki red. Katarzyny Marcysiak z TVP 3 informuję, że ona wprawdzie też nosi sygnet rodowy, ale wiąże się on z jej panieńskim nazwiskiem, którego na co dzień nie używa. Nie należy zatem z tego faktu, czyli z tego sygnetu, wyciągać zbyt daleko idących wniosków.

PS II. Maria  Iwaszkiewicz, córka Jarosława, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej": Niedawno pan, który robił telewizyjny film o Pawle Jasiennicy, - a ja nie dość, że znałam Jasiennicę (...), to z jego żoną, tą, która na niego donosiła, chodziłam do jednej klasy!-spytał mnie, czy nie chcę zajrzeć do teczki ojca. Odpowiedziałam : "Nie chcę.Bo jak ktoś w kącie salonu narzyga, to się tego nie ogląda." 


oceń
0
0

( CXXX VI) Tańcz Bryndal, tańcz !

czwartek, 27 września 2007 7:35

   Nareszcie wiadomo co łączy taniec z polityką. Rafał Bryndal. W "tańcu z gwiazdami",ten Wielki Prześmiewca jedynie markuje taniec, ale odpadają inni, a Bryndal tańczy dalej. Dlaczego?  Bo tańczy partnerka Bryndala, zaś on sam nie mając pojęcia o technice tańca i przy zdecydowanej nadwadze robi show: stroi miny, strzela szelkami i porusza się tak, aby Broń Boże nie przeszkadzać partnerce. Tu cytat z wypowiedzi eksperta, który powinien sobie zapamiętać każdy kandydat na polityka: " Rafał pokazał jak można fantastycznie zatańczyć  tango,nie mając opanowanych podstaw tańca.Wystarczy być spontanicznym, naturalnym i umieć pokazać inną stronę tanga aby oczarować".

  Należy teraz   uwagi dotyczące tanga w wykonaniu Bryndala przełożyć na język kampani wyborczej i sukces gotowy. Nie mając pojęcia o polityce, wystarczy tylko być naturalnym,sponntanicznym i umieć pokazać inną ,jasną stronę polityki,wypreparowaną z afer korupcyjnych, prywaty, podsłuchów, seks afer i całego tego błota oblepiającego polityków, a ciemny lud to kupi.

   Tańcz Bryndal, tańcz !, a wy kandydaci na posłów i senatorów Najjaśniejszej bierzcie z niego przykład. Każdy z was może zostać gwiazdą Parlamentu, bez potrzeby robienia ryzykownych szpagatów, salt  i inych figur grożących utratą równowagi a często i kontaktu z rzeczywistością,czego należy się wystrzegać nie tylko na parkiecie ale i w życiu.

 


oceń
0
0

(CXXXV) Siedzi baba na cmentarzu....

niedziela, 23 września 2007 10:18

   I.  W popularnej za moich przedszkolnych czasów odliczance: Siedzi baba na cmentarzu, trzyma nogi w kałamarzu... pojawia się duch i babę wali w brzuch. Na co baba w krzyk, a duch jak to duch, znika i po sprawie.

   Tym razem w rolę Baby wcieliła  się pani profesor Małgorzata Omnilanowska z Instytutu Sztuki Polskiej Akademi Nauk. Wprawdzie nie na cmentarzu ale na łamach "Rzeczpospolitej" pani Profesor komentuje wyniki rankingu "7 cudów Polski" i kracze. Właściwie nic  się jej w nim nie podoba.

   Po pierwsze ma za złe, że tak wiele osób (ponad 200 tys. głosów) wzięło  udział w głosowaniu, bo z powodu tak znacznego odzewu końcowy wybór: "nie pokazuje tego co w Polsce najcudowniejsze. On jest zwierciadłem tego co najpopularniejsze, najbardziej znane, co ludzie po prostu wiedzieli. Mówiąc dosadniej, jest to w moim odczuciu wybór niepoddany świadomej analizie ani głębszej refleksji. To taki orbisowski kanon. Wszystkie wycieczki szkolne i z pracy woziły nas autokarami do Wieliczki i Malborka. Znamy to więc zagłosujemy".

   Po drugie, Pani Profesor jest niepomiernie zaskoczona i zdziwiona faktem, że do pierwszej siódemki zaliczona została toruńska Starówka i jej panorama oraz Malbork. Otóż według pani Profesor: "nie jest to nasza rodzima spuścizna. Nie jest to wytwór polskich pradziadów ani świadectwo polskiej kultury." 

   To, że Pani Profesor czepia się Malborka (trzeciego na liście z ilością głosów o połowę mniejszą od Wieliczki i Torunia) mogę jeszcze zrozumieć. W znacznej części nieautentyczny, zrekonstruowany na przełomie XIX/XX wieku  Zamek  Zakonu Krzyżackiego kojarzy się pewnie Pani Profesor z oficjalną propagandą peerelowską  przypisującą Krzyżakom wszystko co najgorsze, poczynając od czasów księcia Konrada Mazowieckiego, a na kanclerzu Konradzie Adenauerze( który lubił się pokazywać w krzyżackim płaszczu) i ziomkostwach kończąc.

   Aż dziw bierze, że po wojnie Zamek w Malborku, ta największa ceglana budowla w  Europie, nie został rozebrany cegła po cegle i złożony w darze odbudowywanej od podstaw warszawskiej starówce, czy "prastaremu", polskiemu miastu Gdańsk, którego starówkę  też zrekonstruowano praktycznie od zera.

   Gdyby Pani Profesor  miała w tamtych latach coś do powiedzenia, pewnie nie mielibyśmy dzisiaj Malborka, a w najlepszym przypadku spotkałby go podobny los jak przepiękny  zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim, który po wojnie rozebrano w znacznej części, a cegły wywieziono do Gdańska.

   Dlaczego natomiast Pani Profesor ma pretensje do Torunia, że znalazł się na tak wysokim miejscu w rankingu, tego  pojąć w żaden sposób nie mogę. Jeśli Toruń założony wprawdzie przez Krzyżaków w roku 1233,  ale przecież związany ściśle z Koroną już od czasów Władysława Jagiełły, inkorporowany do niej w roku 1454 i posiadający od roku 1506, dzięki przywilejowi   Aleksandra Jagiellończyka, prawo do posługiwania się królewską barwą czerwoną, to nie jest nasza rodzima spuścizna, to są nią pewnie jedynie kurne chaty w Biskupinie i piastowskie podstrzyżyny (nie mylić z Hrabalem!) . Bo przecież nie budowany przez najemnych włoskich architektów  renesansowy Wawel czy Zamość.

   Jak widać Pani profesor omija szerokim łukiem fakt, że nasze opóźnienie cywilizacyjne w pierwszych wiekach państwowości, sięgało w stosunku do kręgu kultury śródziemnomorskiej, do której tak lubimy się zaliczać, jakieś skromnie licząc 1000 lat.

   Jedyne czym mogliśmy wówczas zaimponować Zachodowi to jurni wojowie, atrakcyjne, płodne jak króliki księżniczki, które zaludniły swym potomstwem połowę europejskich monarchii,  relikwie św. Wojciecha, gorzałka na miodzie i humanitarny sposób wypalania oczu. Cała reszta łącznie z chrześćjaństwem i kapustą była importowana.

   Sensownego wytłumaczenia głębokiej frustracji pani Profesor przebijającej się z  recenzji pelebiscytu  nie należy jednak łączyć, moim zdaniem, z jej pretensjami, że ponad 100 tysięcy jego uczestników, nie poddało go: "świadomej analizie ani głębszej refleksji", bo to przecież przy tego rodzaju zabawie kompletny idiotyzm. Może być nim natomiast fakt, że na czołowych miejscach rankingu nie znalazł się żaden obiekt warszawski. A Warszawa przecież taka piękna  i cudowna jest! Tylko, że mało to obchodzi jej mieszkańców.

   Przydałby się teraz duch, który trzepnąłby Pani Profesor w brzuch, na tyle skutecznie aby otrzeźwiała i nie wypisywała emocjonalnych andron, sygnowanych na dodatek   marką Instytutu Sztuki PAN. Bo to wstyd i po prostu nie wypada! A jak jej się nie podoba sposób przeprowadzenia rankingu, niech ogłosi swój i spróbuje zebrać 100 tysięcy uczestników. Trochę czasu to zajmie, ale może warto  spróbować.


oceń
0
0

(CXXXIV) Cud nad Wisłą! Toruń tuż za Wieliczką!

środa, 19 września 2007 21:39

   Pierwszą, jeszcze nieoficjalną wiadomość o nieprawdopodobnym sukcesie Torunia w rankingu "Rzeczpospolitej"- "Siedem cudów Polski" umieszczono w "Zbliżeniach", sztandarowym programie informacyjnym bydgoskiego oddziału TVP  na szarym końcu, tuż przed newsem o wilkołaku grasującym w okolicy Wąbrzeźna.Logika jakaś w tym może i jest. W plebiscycie "Rzepy" drugie miejsce (z ponad  400 zgłoszeń)  zajęła starówka i nocna panorama Torunia a wilkołaki też grasują głównie w nocy. Jeśli jednak wziąć pod uwagę baty i obelgi jakie zebrał od bydgoskich internatów prezydent  Kostek Dombrowicz tylko dlatego, że odważył się na oficjalnej stronie miejskiej zaapelować o poparcie toruńskiej kandydatury( jedynej z regionu, która dotarła do finału) , to bydgoska TVP wpisuje się średnio w niwelowanie bydgosko-toruńskich uprzedzeń i animozji. Niby gratuluje, ale na szarym końcu, bez przesady i zbytniego zachwytu.Tak jakby takie sukcesy zdarzały się w naszym regionie co drugi dzień. No i dla równowagi straszy wilkołakiem.

  Tym większe słowa uznania należą się prezydentowi Dombrowiczowi, nie tylko za klasę, ale i za odwagę, że się tego wilkołaka nie przestraszył. A może on w wilkołaki po prostu nie wierzy. 

   PS. Oficjalne wyniki plebiscytu: Stare Miasto i nadwiślańska panorama Torunia na drugim miejscu (28 tys. głosów), tuż za Kopalnią Soli w Wieliczce. Na dalszych miejscach:Zamek w Malborku,Zamek Królewski i Katedra na Wawelu, kanał Elbląski, Zamość-renesansowe miasto idealne oraz Rynek Główny i Zespół Staromiejski Krakowa.

  Cała wyróżniona siódemka za wyjątkiem kanału Elbląskiego znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Najważniejsze to obracać się w dobrym towarzystwie.

 


oceń
0
0

( CXXXIII ) Seks w wielkim mieście

niedziela, 16 września 2007 10:05

   Przed kilkoma dniami "Super Express" doniósł, że miasto Łódź, nasz konkurent w staraniach o tytuł ESK 2016, zwiera szyki i rusza na podbój Europy. Dzięki inicjatywie właścicieli  łódzkich klubów nocnych reklamy ich lokali będzie można zobaczyć w Anglii, Irlandii i Niemczech.Wkrótce w Londynie zawisną billboardy zapraszające do Łodzi panów spragnionych ekscytujących wrażeń za umiarkowaną cenę z europejskimi gwarancjami sanitarnymi.  

  Właściciele klubów go-go są przekonani, że dzięki tanim liniom lotniczym Łódź pokona w tej konkurencji Kraków i stanie się europejską stolicą seksu.

  Opinie mieszkańców miasta na temat tej akcji promocyjnej są delikatnie mówiąc mieszane.Od entuzjastycznych; postulujących stworzenie w Łodzi wzorem takich miasta jak Hamburg, czy Amsterdam dzielnicy czerwonych latarni (jest nawet propozycja konkretnej lokalizacji na ulicy Wschodniej), poprzez umiarkowanie sceptyczne; zwracające uwagę, że  nie za bardzo jest co reklamować, bo w mieście jest jedna średniej  wielkości rura w klubie "Magnes", który zresztą ostatnio strasznie podrożał, a reszta to zwykłe burdele, aż po jednoznacznie krytyczne; wytykające władzom miasta, że oddając promocyjną inicjatywę właścicielom nocnych klubów, zamiast  drugiej Japnii  zrobią z niego drugą Tajlandię.

  Przypominam sobie jak  jeszcze nie tak dawno zatroskani  naszą  opieszałością w staranich o tytuł ESK  lokalni publicyści przywoływali przykład Łodzi, jak wzór godny  naśladowania i prawie niedościgły (bo mają stronę internetową, logo i coś jeszcze).

  A teraz co? Dni mijają i nic. Medialna cisza. Nie czytacie drodzy żurnaliści "Super Expressu" czy jak? A jeśli jednak czytacie, to czy wasz zachwyt i uwielbienie dla miasta Łodzi nadal są tak wielkie jak dotychczas? Nie dostrzegacie w tym wszystkim  strzału do własnej bramki, totalnej  kompromitacji i wystawienie się na pośmiewisko  całej Europy?

   Bo przecież  Europejskiej Stolicy Seksu z Europejską Stolicą Kultury nie potrafi połączyć nawet sam Marek Żydowicz.

  Łódź popełniła paskudny promocyjny falstart i pewnie zagrzebie się w dołkach na długo, jeśli nie na zawsze. Może warto to zauważyć, przeanalizować i wyciągnąc wnioski, zamiast udawać, że nic się w Łodzi nie stało.

Chyba, że pomysł łódzki wam się podoba. No to  śmiało i bezpruderyjnie, lansujcie odtworzenie dzielnicy swawolnych pań, na Kępie Bazarowej w historycznej rzecz jasna scenerii. Ale od razu uprzedzam, z tym może być pewien problem. Chętne panie może by się i znalazły, gorzej z Kępą Bazarową. Zniknęła ze środka Wisły, dawno i na zawsze. A zakładać zamtuz pod mostem, to jakoś tak i nie wypada i nie bardzo wiadomo pod którym.

   PS.Janek kocha Nelly, Nelly kocha Janka, Antoni kocha Platformę, a Platforma kocha Radka.Leszek nie kocha już nikogo, a nawet jak pokocha to inaczej i nie wiadomo kiedy. Od tego miłowania pewnie nas rozboli w październiku głowa,a najgorsze w tym to,że i tak wszystko będzie po staremu. Ogólne zgrzytanie zębów i z trudem maskowana nienawiść
PS II. Życie jest pełne niespodzianek.Leszek już pokochał Jędrka, za to  Tomek z  Polsatu nie jest już ulubieńcem Zygmunta.

          


oceń
0
0

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  170 435  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 170435

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl