Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

( C ) Sam na sam z meduzą

środa, 30 maja 2007 7:40

   SETNY WPIS  postanowiłem uczcić skromnie, wersalikami oraz lornetą  z meduzą, ale to dopiero po południu po zarejestrowaniu 8000- tysięcznego wejścia na bloog. Generalnie wódki nie powinno się pić przed trzynastą i tak będzie i tym razem. Symbolicznie i z kulturą, a na dodatek przy takiej okazji można   przekąsić meduzą, czyli zimnymi nóżkami w galarecie, znanymi  także pod swojską nazwą "zylce".

  Dzień dzisiejszy nie jest żadnym dniem wyjątkowym, poza może konieczną rozmową z dzielnicowym na temat okoliczności znacznego przekroczenia  prędkości pod Lublinem i  wysokości związanego z tym wydarzeniem  mandatu.

  Nie wiem, jak na to reagują inni, ale ja zawsze jak mam zapłacić mandat za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, co mi się zdarza od czasu do czasu, przypominam sobie słynną sekwencję z barejowskiego "Misia", gdzie teren zabudowany, to atrapy fasad chałup ustawione przez  podstępnych milicjantów w szczerym polu.

   Nic na to nie poradzę, takie mam nadal skojarzenia, po prawie dwudziestu latach demokracji. Stąd wątpliwości i rozterki, które zapewne pomoże mi rozwiać sierżant sztabowy Wilmowski Jarosław urzędujący w komisariacie Policji Toruń Środmieście pok. nr 105, gdzie zamierzam stawić sie punktualnie.

   A zatem żegnam z nadzieją, że goście mojego bloogu nie wynudzili się setnie przez te 3 miesiące, jakie minęły od pierwszego wpisu.

   Może już nie będzie mi się chciało zrywać codziennie o świcie i siadać przed komputerem, zakłócając  spokojny sen rodziny i narażając się na zrozumiały dla wszystkich gest pukania się w czoło, ale co tam. Czego nie robi się dla czystej i bezinteresownej idei wolnej i niczym nie skrępowanej publicystyki.

  A zatem raczej rzadziej i o ludzkich porach, ale jedziemy dalej ku niezadowoleniu czerwonych krasnali i z nadzieją, że w końcu  sięgną po muchomory i będzie jaki taki spokój. 
 

   PS. Jest 14.63. Coś wisi w powietrzu, pewnie niedojedzona meduza. Podobno meduzy nie mają piersi, ale czy to pewne ? 8000 na liczniku i co dalej? 10 tysięcy mil podmorskiej żeglugi? A może raczej wieczna pustka i oczekiwanie? Lodowate galaktyki  z autografem prof. Wolszczana?

   Albo jednak i pomimo wszystko pomidorowa z makaronem? Może się trzymać pomidorowej, kto to wie?

   A na wypadek wojny mieć zawsze pod ręką elementarz Falskiego. Żeby po wojnie zacząć wszystko od początku. Od Ala ma kota, kota albo problemy z powodu kota. Na jedno wychodzi.  Tyle w końcu można zrobić.

   Po czym zamykamy dom i spuszczamy psy, a ewentualne zmiany będą uwidocznione na tablicy ogłoszeń. Na wypadek gdyby psy miały się okazać gorącymi karłami. Albo w ogóle miały się okazać zupełnie czymś innym, zupełnie.


oceń
0
0

(XCIX) Takie jest życie

wtorek, 29 maja 2007 6:17

  Życie jest pełne niespodzianek. Nic nie jest dane raz na zawsze i do końca. Premier Marcinkiewicz dla przykładu, tak się nam ładnie rozwijał i rozwijał, że już zbliżał się do tytułu "premiera tysiąclecia". Aż tu nagle trach, pach i po premierze. Tylko mu oczy wielkie ze zdziwienia pozostały już chyba na zawsze. Albo minister Ungier z kancelarii nieodżałowanego prezydenta Aleksandra. Kto by tam pomyślał, że po latach ktoś będzie się czepiał jego prezesury w biurze podróży "Juventur".  Młodzieży ta nazwa  nic nie mówi, a jeśli już, to kojarzyć się może jedynie z włoskim klubem piłkarskim.Tymczasem karzące ramię sprawiedliwości ministra Ziobry sięgnęło do samych trzewi "Juventuru" i cholera wie, co wyciągnie spod palm i zetemesowskich gerlasek na powierzchnię. 

   Albo przykład z naszego podwórka. Grał wszystkim na nosie prezes Pilarski, pogrążając coraz bardziej renomowaną firmę "Metron" i nawet prasa była zachwycona, jak on to sprytnie robi. Media można jeszcze zrozumieć, bo są stronnicze, leniwe, niedouczone i tak tańcują, jak im każe właściciel. Ale cała reszta, nadzór właścicielski, prokuratura, sądy, uczeni eksperci, parlamentarzyści? Już się wydawało, że na zawsze pozostaną w tej sprawie w roli kibiców. A tutaj nagle puk!, puk! Centralne Biuro Antykorupcyjne na progu. I znowu będzie tak samo jak poprzednio, czy może tym razem inaczej? Setkom ludzi przegnanym i zwolnionym z "Metronu" w niczym to raczej nie pomoże, ale może i do pana prezesa Pilarskiego dotrze, że nic nie jest dane na zawsze. Nawet najlepszy "mercedes" się kiedyś zepsuje, a raty i tak trzeba będzie zapłacić.


oceń
0
0

(XCVIII) Bez Hrabala

poniedziałek, 28 maja 2007 7:16

   W   multiplexach "Cinema City" nie będzie w repertuarze znakomitej adaptacji  powieści Hrabala "Obsługiwałem angielskiego króla". Jeśli wierzyć panienkom sprzedającym bilety, film nie może liczyć na przyzwoitą frekwencję. W zalewie filmowej tandety, jaka przewija się przez ekrany multiplexów całej Polski jest to stwierdzenie tyle idiotyczne, co kuriozalne. Pan dyrektor Rybski powinien  popukać się w głowę lub przynajmniej wymyślić jakieś sensowniejsze wytłumaczenie dla braku w repertuarze "Cinema City" pozycji  laureata Oskara Jiri Menzla, twórcy "Pociągów pod specjalnym nadzorem", filmu zaliczanego do kanonu kina światowego.
  Jaki by jednak nie był rzeczywisty powód niewpuszczenia Hrabala na ekrany kin "Cinema" i tak pozostaje pytanie, czy "Piraci z Karaibów" są wystarczającą rekompensatą jego absencji. Gdyby tak było, należałoby ogłosić koniec kina dla widzów z wykształceniem ponadpodstawowym. A tych jest podobno w Polsce coraz więcej.


oceń
0
0

(XCVII) Kierunek Wietnam

piątek, 25 maja 2007 7:25

   Do grona TW dołączył najwybitniejszy polski reportażysta Ryszard Kapuściński. Inny znany, ale nie aż tak sławny dziennikarz-podróżnik Wojciech Giełżyński, także TW do czego się przyznaje  bez  skrępowania, stwierdził, że trudno było w PRL wyjeżdżać dziennikarzom zagranicę, bez deklaracji współpracy z SB. Jadł z ręki SB Karol Szyndzielorz, miał stopień pułkownika redaktor Badowski, o Kazimierzu Dziewanowskim wprawdzie nic nie słyszałem, ale jak wszyscy to wszyscy.

  Przypominam sobie, że po moim powrocie z Filipin w roku 1986, gdzie na polecenie SB inspirowane zapewne przez KGB pomagałem usunąć z pałacu Malacanang w Manilii obmierzłego prezydenta Marcosa i jego rozpustną żonę Imeldę, zadzwonił do mnie towarzysz z wydziału prasy KC i tak rzekł: - wiecie rozumiecie, redaktorze, te wasze reportaże z Filipin, nie powiem, nawet bardzo interesujące. Stawiacie w nich wprawdzie z gruntu fałszywą hipotezę, że to Amerykanie sami obalili Marcosa, a przecież wiemy z Moskwy jak było naprawdę. Lud się zbuntował i obalił kanalię. No, ale mniejsza z tym. Ten wasz opis demolki i rozkradania pałacu Marcosa bardzo plastyczny i intrygujący. Tylko niepotrzebne redaktorze te analogie do rewolucji pażdziernikowej i  ataku na Pałac Zimowy. Gdzie wyście to wyczytali, że w Petersburgu towarzysze bolszewicy srali na portrety cara? I dlaczego akurat tego brakowało wam do pełnego obrazu rewolucji ludowej  w pałacu Marcosa? No, ale mniejsza z tym redaktorze, nie jesteśmy przecież małostkowi. My sobie tutaj tak pomyśleliśmy z towarzyszem zastępcą kierownika, że dobrze byłoby was posłać teraz do Wietnamu. Towarzysz generał Jaruzelski tam się wybiera niebawem i potrzebny jest nam wicie rozumiecie, jakiś taki bardziej reporterski opis tego co się tam właściwie dzieje po smierci towarzysza nr 1. Jak wy się tam redaktorze trochę pokręcicie w różnych miejscach i powęszycie, to my się może wreszcie dowiemy, czy tam naprawdę wypłacają w fabryce nr 1 w Hanoi pensję robotnikom w szprychach do rowerów i czy miesięczny zarobek lekarza rzeczywiście starcza tylko na dwa małe piwa. To redaktorze, pojedziecie prawda? Piszcie zaraz podanie do Biura Wspólpracy z Zagranicą i niech wam szef od ręki podpisze, a my już mu wytłumaczymy o co chodzi.

-A na jak długo mam jechać? - wykrztusiłem z siebie mocno zaskoczony.

-A na jak długo byście chcieli ? - zapytał dobrotliwie towarzysz z KC, którego nigdy w życiu nie widziałem na oczy i nawet nie wiedziałem czy w ogóle istnieje.

-No, jeśli pełna dieta, to przynajmniej na dwa tygodnie - zaproponowałem bezczelnie.

-Co wyście redaktorze tacy skromni - roześmiał się szczerze towarzysz z KC aż wibrowała słuchawka telefonu. Na dwa tygodnie to zawracanie głowy, piszcie na 6 tygodni. Jak już was poślemy tak daleko, to się trochę rozejrzycie po okolicy : Kambodża, Laos, Tajlandia, Birma i te klimaty. Piszcie na 6 tygodni i nie martwicie się o diety.

 No to napisałem. Szef spojrzał na mnie dziwnie i popukał się w głowę, ale pół godziny później wezwał mnie do swojego gabinetu i  wyszeptał konfidencjonalnie rozglądając się wokół: - nigdy nie mówiłeś, że masz takie układy w KC. Skąd ty znasz towarzysza Lewandowskiego?

-Wcale nie znam, odpowiedziałem zgodnie z prawdą, ale widziałem po minie szefa, że mi nie wierzy. I to mnie męczy do dzisiaj.

   Dlatego obiecuję koleżankom i kolegom z "Przeglądu Tygodniowego" i nie tylko, że jak tylko będę miał chwilę czasu to opiszę tą eskapadę, tak jak ona wyglądała naprawdę. Opiszę, jak się wędrowało po świecie  w tamtym czasie i dlaczego było to możliwe także bez stempla TW.Trochę to było bardziej męczące i niebezpieczne, ale  możliwe. Jak najbardziej.


oceń
0
0

(XCVI) Bezsenność w Toruniu

czwartek, 24 maja 2007 7:21

   Dlaczego turyści nie chcą nocować w Toruniu? - stawia intrygujące pytanie GW. Ano dlatego, odpowiadają znawcy tematu, bo za drogo. Czyżby tylko co dziesiątego turystę z półtoramilionowej rzeszy odwiedzającej Toruń stać było na nocleg  średnio za stówkę? To co ma powiedzieć prawie dwa razy większa Bydgoszcz, gdzie tak zwane "obłożenie" w hotelach jest jeszcze - i to znacznie - mniejsze ? (tylko 100 tys.noclegów).  I jak to się ma  do średniej krajowej (36,4 proc.), którą Toruń zdecydowanie przewyższa ( 43 proc.)?

  Z drugiej strony przybywa w Toruniu hoteli i hotelików  otwieranych nie w ramach kolejnego plany sześcioletniego, ale za prywatne pieniądze inwestowane nie po to aby stracić, ale po to aby je pomnożyć.Także w tej dziedzinie popyt decyduje o podaży i pewnie już wkrótce doczekamy się wreszcie w Toruniu atrakcyjnego hotelu czterogwiazdkowego, jak nie w dawnej Szkole Morskiej, to w Starym Browarze przy Baju, albo w kolejnym, adopotowanym spichrzu. Nad czym więc rozdzieracie szaty redaktorzy GW?

   Przecież nigdzie na świecie atrakcyjności turystycznej nie mierzy się  jedynie w oparciu o dane dotyczące noclegów. Przecież Siena, Asyż czy Werona, żyją z turystów i to jak żyją, a tylko nikły ich procent korzysta z noclegu. Bo też, albo ich nie stać, albo programy są tak ułożone, że przewidują jedynie kilkugodzinne wizyty. Kto chce podziwiać balkon Julii w Weronie dłużej, musi się wybrać prywatnie, a i tak pewnie z trudem się pod niego dopcha. 

 Nie ma co zatem wylewać krokodylich łez i obłudnie  martwić się ponad miarę, bo Toruń jest dla turystów coraz bardziej atrakcyjny i to widać gołym okiem. To po pierwsze. A po drugie należy uważać, aby nie popełnić błędu Krakowa, który postawił na ilość i teraz mu się to nieprzyjemnie odbija.Tanie linie zwożą wprawdzie kolejne miliony "europejczyków'' na piwo i weekendowe balangi, ale to ma tyle wspólnego z prawdziwą turystyką, co koncert "Polsatu" na Rynku Staromiejskim z Europejską Stolicą Kultury. Zawsze trzeba pamiętać, że ktoś musi po tym wszystkim posprzątać. 


oceń
0
0

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  180 405  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 180405

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl