Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 321 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nieznosna lekkość legitymacji partyjnej

środa, 25 kwietnia 2012 23:45

   W zamierzchłych czasach socrealizmu dyspozycyjni dziennikarze chłostali biczem krytyki chłopów ociągających się z realizacją przymusowych dostaw i bumelantów żerujących na zdrowej tkance klasy robotniczej. Od tych ponurych lat, którym patronował  towarzysz Stalin "co usta czerwieńsze miał od malin" minęło ponad pół wieku, ale metody dziennikarskiego nadzoru pozostały  jakże często te same.

   Kilka dni temu zadzwoniła do mnie  towarzyszka  (a ściślej mówiąc Genossin) redaktor Pociżnicka z lokalnej gazety i  tonem zbliżonym do słynnych  wystąpień Feliksa Dzierżyńskiego zapytała, czy to prawda, że nie płacę składek partyjnych, a podobno zalegam i ani chybi wyrzucą mnie z partii a i z pracy pewnie też.

   Niestety partia nie spełniła oczekiwań Genossin Redaktor i teraz głęboko tym faktem zawiedziona pisze, że na razie temat przepadł, podobno za sprawą mojego tupania nogami.

 

Droga Genossin !

  Sięgając do poetyki z tak widać przez Panią ulubionego okresu naszych dziejów mógłbym zapytać kto za tymi głupotami stoi i za czyje euro przybiera Pani  barwy partyjnego skarbnika, bo jak przypuszczam, nie robi Pani tego w ramach politycznego wolontariatu.

   Ale nie zapytam, bo się domyślam. Radzę jednak z całego serca Genossin Pociżnicka: Niech Pani nie idzie tą drogą! Ta droga zaprowadzi Panią na dziennikarskie manowce i wciągnie w topiel  służalstwa, dyspozycyjności, manipulanctwa i zaklamania o szczuciu nie wspominając. A wówczas nikt juz Pani ręki nie poda, nawet ci którzy  Panią w to bagno posyłają.



oceń
6
3

List otwarty do Sławomira Mrożka

wtorek, 10 kwietnia 2012 22:14

 

 

Drogi Panie Mrożku !

 

 

   Już prawie sześć lat minęło od Pana wizyty w Toruniu a końca kłopotów nie widać. Wszystko przez Słonia!

   Pański pobyt w naszym mieście późną jesienią roku dwa tysiące szóstego wywołał takie poruszenie wśród miejscowej ludności, że padła spontaniczna  propozycja upamiętnienia tego faktu skromnym bazaltowym obeliskiem. Na obelisk nie było jak zwykle pieniędzy, ale akurat nadarzył się Słoń darowany miastu przez pewnego przedsiębiorcę budowlanego na zakończenie robót kamieniarskich na reprezentacyjnej ulicy  Starówki. Nie był to może Słoń specjalnie urodziwy, wręcz przeciwnie. Topornie wykuty w granicie, nie za duży i  z dziwnie podkręconą trąbą a przy tym zdecydowanie przyciężki, co pozwoliło opatrzyć go tabliczkę ze znanym Panu zapewne cytatem:” Słoń szczególnie ociężały-w ogóle nie biega”.

   Słoń ten stanął skromnie pod ścianą na płycie chodnika tuż przy rynku i od razu zaczął wzbudzać niezdrowe emocje. Dzieci go wprawdzie uwielbiały plamiąc resztkami lodów, podobnie wycieczki z kół gospodyń wiejskich dosiadające Słonia okrakiem, no ale już służby konserwatorskie grzmiały, że jakiś brzydki i bez związku z historyczną tkanką Starego Miasta.

   Doszło do tego, że jeden lokalny żurnalista zamieścił w gazecie donos do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego ujawniając, że Słoń stoi na chodniku  bez zgody służb architektonicznych i jako „nielegał” powinien być natychmiast z przestrzeni publicznej relegowany !

  Ja rozumiem Drogi Panie Mrożku, że niektórzy dziennikarze  mają pisanie donosów we krwi i nic się w tej materii od czasów komuny nie zmieniło, ale żeby donosić na słonia?!

   Powiatowy inspektor  prasowy donos potraktował niezwykle poważnie i  zagroził Bogu ducha winnemu przedsiębiorcy budowlanemu  mandatem dwutysięcznym oraz  wdrożeniem postępowania administracyjnego. Nic zatem dziwnego, że pewnej pochmurnej nocy Słoń z chodnika zniknął. Zaraz też zaczęły się wypowiadać publicznie, nie kryjąc zadowolenia, różne autorytety, wyrafinowani esteci, miejscowi artyści a nawet pracownicy naukowi szacownego wydziału sztuk pięknych  tutejszego Uniwersytetu, nie zostawiając na Słoniu suchej nitki. Pewien docent zaproponował nawet szyderczo aby wizyty kolejnych osobistości  w naszym mieście upamiętniać odlewami  ich butów. Zainspirowany tym pomysłem podsunąłem zdjęcia , na których spaceruje Pan po naszej Starówce w klasycznych angielskich półbutach, pewnemu  zdecydowanie obdarzonemu talentem rzeźbiarzowi  i tak powstała ceramiczna wersja Pańskiego buta ponadnaturalnej wielkości w środku którego artysta umieścił  fragment z pierwszego tomu Pańskich „Dzienników”, które akurat pojawiły się w księgarniach :" Ze wszystkiego można zrobić motor dziejów,nawet z dłubania w nosie."

 

   Drogi Panie Mrożku ! Mam nadzieję, że nie ma Pan nic przeciwko umieszczeniu tego fragmentu w Pańskim bucie. Bo gdyby była taka potrzeba to się go zmieni.

  But Pański wystawiany był najpierw przez wiele miesięcy w różnych księgarniach, na dowód czego przesyłam zdjęcia, po czym zawisł na ścianie wytwornego domu handlowego, całkiem legalnie za zgodą właściciela kamienicy i służb konserwatorskich. Teraz srają na niego gołębie, ale przynajmniej nikt go nie ukradnie, bo wisi za wysoko a i inspektorowi nadzoru budowlanego nic do buta, bo jako obiekt nie związany trwale  z gruntem nie podlega przepisom prawa budowlanego.

   Tak, że wszystko by się dobrze skończyło, gdyby nie wróciła sprawa Słonia. Otóż, okazało się po jakimś czasie, że podchodząc do Słonia od strony formalno-prawnej, raz podarowany  Słoń, stał się  własnością miasta i powinien figurować w ewidencji środków trwałych, nawet jeśli zniknął. Trzeba zatem Słonia bezwzględnie odnaleźć, żeby się zgadzało w papierach, chociaż służby konserwatorskie z góry zapowiadają, że Słonia na ulicę nie wpuszczą nawet po legalizacji budowlanej. Nie pozostanie zatem  nic innego jak, w przypadku odnalezienia Słonia, odesłać go do miejscowego zoologu, gdzie jest sporo miejsca i  jakiś ustronny kącik zapewne się dla niego znajdzie. Chociaż podobno goryle się tej wiosny bardzo rozmnożyły, tak, że i to nie jest wcale takie pewne.

 

   Natomiast gdyby przypadkiem natknął się  Pan na naszego Słonia w Nicei, to proszę zaraz dać znać. Z łatwością go Pan rozpozna. Ma utłuczony lewy kieł , mówią, że na skutek nadmiernego obłożenia turystami.

  Łączę wyrazy szacunku

   PS. Gdyby Pan sobie życzył miniaturę buta, to jest do załatwienia. Dla ścisłości: jest to but z lewej nogi.

 

 

Słoń autorstwa baronowej de Liegmann (olej na płótnie) ofiarowany Sławomirowi Mrożkowi przez wdzięczne społeczeństwo Torunia.

 


oceń
3
2

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  170 378  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 170378

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl