Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 321 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

( CLXXXXVI ) Truchło redaktora Warty

niedziela, 27 kwietnia 2008 10:14

 

   Redaktor Warta z  ganz toruńskich „Nowości" czepia się  słomianej kukły  łabądka  ustawionej  swego czasu na Bulwarze  Filadelfijskim na cześć twórcy legendarnego „Misia", reżysera Stanisława Barei.  Zdaniem redaktora , podobno   wyrafinowanego estety, był to pomysł poroniony a słomiane truchło na Bulwarze ośmieszyło Toruń na cały kraj.

  Redaktor Warta zapomniał tylko dodać, że słomiany łabądek ośmieszył przede wszystkim spore stadko dziennikarzy, którzy w medialnym dowcipie budowy pomnika upamiętniającego epidemię ptasiej grypy w Toruniu dostrzegli jedynie znakomitą okazję przejechania się po władzach miasta jak po łysej kobyle. Zamiast jednak  łabędzia z brązu o brylantowym dziobie i złotych piórach zobaczyli słomianą kukłę w poetyce "barejowskiego misia" ,co większość żurnalistów rozśmieszyło  do łez , a tylko nielicznych  doprowadziło do wybuchu wściekłości, która jak widać  redaktorem Wartą targa do dzisiaj.

    Sądząc po tym, jak to zdarzenie przeżywał reporter stacji TVN, która pokazywała odsłonięcie pomnika na żywo i przerwała relację po tym jak redaktorowi S. wypadł mikrofon z ręki, emocje musiały być naprawdę duże.

  Radzę jednak szczerze panu redaktorowi Warcie wyluzować, bo inaczej odnowią mu się wrzody  żołądka. Sukcesu słomianego łabądka, który przeleciał się po całym świecie od polonijnej prasy w Chicago po internetowy serwis Nowosybirska  i trafił nawet do monografii poświęconej Stanisławowi Barei i tak  nie jest w stanie zakwestionować i obalić.

  A tak poza wszystkim to łabądek zawsze może wrócić na Bulwar w takiej czy innej postaci. Kto wie czy nie jako truchło redaktora Warty, wypchane starymi egzemplarzami „Nowości". Chyba, że redaktor Warta chce być wypchany czym innym, nie ma sprawy, wszystko jest do załatwienia.Byle zbytnio nie cuchnęło.


oceń
0
0

( CLXXXXV ) Poranna kawa w "Sheratonie"

piątek, 25 kwietnia 2008 0:38

 

  W kawiarni hotelu „Sheraton" tego wiosennego poranka panowała senna i bez mała  swojska atmosfera. Przy stoliku w samym rogu, tuż przy oknie Leo Beenhakker zwany pieszczotliwie przez prezydenta Kaczyńskiego „Benhauerem" popalając wytworną cygaretkę wprowadzał średnio zainteresowaną  blondynkę z wyraźnymi śladami inteligencji na twarzy, w tajniki swojej strategii przygotowanej na Euro 2008. Z tego co udało mi się podsłuchać, czekają nas zaskakujące roszady i pokerowe zagrania, które pozwolą naszej drużynie uniknąć kompromitacji i zgodnie z tradycją wygrać ostatni mecz w grupie eliminacyjnej, od którego nic już nie będzie zależało.

   Tuż obok senator  Person przy kawie espresso uzgadniał z niezwykle przystojnym  francuskim biznesmenem, robiącym w supermarketach, menu lekkiego lunchu w przerwie rozgrywek golfowych, ale poruszano też poważniejsze tematy takie, jak wady i przywary Polaków na przestrzeni wieków i  jakie z nich wynika przesłanie dla potomności. Senator Person, znany swego czasu dziennikarz sportowy, zajmuje się w senacie łącznością z Polonią i organizacją igrzysk polonijnych, które w roku przyszłym zawitają do Torunia. Golfa w zestawie proponowanych dyscyplin nie ma, ale gdyby co, to kieszonkowe pole golfowe mamy pod ręką i zawsze można poćwiczyć między jednym lunchem a drugim.

 Czego nie zdążyłem mu przekazać, bo właśnie mój przyjaciel Franek Trzeciak, w głębokim peerelu ulubiony aktor reżysera Królikiewicza, zaczął mi naszeptywać do ucha, że należy co prędzej zorganizować w sejmie spotkanie z twórcami, żeby mogli się wypowiedzieć na różne gorące tematy i niekoniecznie trzeba od razu zapraszać na nie Wajdę czy Zanussiego, tylko takich jak on bezkompromisowych  wyznawców Królikiewicza i Poręby.

 Nie powiem, abym był tymi pomysłami Franka zachwycony, ale kiedy zauważyłem z kim dwa stoliki dalej konwersuje w konfidencji czołowa publicystka „Polityki"  Janina Paradowska i jak dalece tego ranka wyraz twarzy siedzącego na kanapie Jacka Żakowskiego odbiega od tonu jego publikacji, pomyślałem sobie, czemu nie przekazać propozycji Franka posłowi Jerzemu W. wiceszefowi sejmowej komisji kultury i bodajże środków masowego przekazu? (W „Sheratonie" poseł Jerzy pija wyłącznie zieloną herbatę z dwoma plasterkami cytryny, podawaną rzecz jasna w  porcelanowym czajniczku).

    Może gdyby tak twórcy sobie w sejmie pogadali od serca, to byłby z tego większy pożytek, aniżeli z projektu ustawy medialnej Platformy, którego nie chce lewica, bo ma własny. To znaczy wydawało jej się, że ma własny, do czasu kiedy okazało się, że poseł Napieralski, który był odpowiedzialny za jego przygotowanie niczego nie przygotował.

   A trzeba było oddać sprawę w ręce posła Jerzego, to by z pewnością się wywiązał i dzisiaj mielibyśmy co z czym w sferze medialnej porównywać, a dni prezesa Urbańskiego byłyby policzone. A tak kto wie, jak długo jeszcze będzie przy telewizji majstrował, co przyznaje ze smutkiem sam lider coraz bardziej samotnej lewicy, Olejniczak.

Dla jasności dodajmy, że Olejniczaka tego poranka na kawie w „Sheratonie" nie było, podobnie jak kompozytora Krzesimira Dębskiego, który kawy nie pija; tylko na polecenie żony  pogryza jej ziarenka, ale chyba bez smaku. Pojawiła się za to sama była "caryca" TVP Nina Terentiew z licznym fraucymerem, robiąca obecnie tanią rozrywkę w „Polsacie", co akurat w komercji żadnym wstydem nie jest.

    I tak niepostrzeżenie odeszliśmy od z lekka sennej i przytulnej atmosfery kawiarni „Sheraton" w stronę naszej codziennej rzeczywistości, ale to było przecież do przewidzenia, tak jak było do przewidzenia, że jeśli na bankiecie w hotelu „Filmar" w Toruniu towarzyszącemu Forum Gospodarczemu pojawi się naczelny polskiej edycji „Playboya" Marcin Meller, to muszą być i króliczki.

 I były, może nie króliczki, ale królice, co wiem jedynie z przekazów ustnych oraz sugestywnych symulacji kilku silnie podekscytowanych urzędników miejskich, bo nie można być w stu miejscach na raz i nigdy nie wiadomo czy akurat nie dzieje się coś ciekawego lub przynajmniej intrygującego, nie tam gdzie jesteśmy, ale tam gdzie nas nie ma, niestety. 


oceń
0
0

(CLXXXXIV) Polska 21, czyli o czym warto rozmawiać.

czwartek, 17 kwietnia 2008 23:21
     W ramach misji telewizji publicznej kolega Pospieszalski reklamuje w swoim programie "Warto rozmawiać" polityczny portal założony przez Rokitę, Ujazdowskiego i prezydenta Wrocławia. Używanie telewizji publicznej jako narzędzia politycznego nie jest w Polsce niczym zaskakujacym lecz wręcz czymś powszednim. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że sprostytuowanie polityczne TVP w czasach prezesa Urbańskiego i  jego ekipy (Raczyńska, Kotecka) osiągnęło natężenie charakaterystyczne dla epoki późnego Gierka, a może nawet schyłkowego Gomułki. Przy czym nie chodzi tu o to, do czego tak naprawdę ma służyć portal panów Rokity, Ujazdowskiego i Dutkiewicza, bo to jest jasne jak myśli Lenina, ma służyć do stworzenia albo przynajmniej wysondowania szansy na stworzenie nowego ugrupowania politycznego, co samo w sobie może być nawet przedsięwzięciem interesującym czy wręcz pożądanym. Na to jednak, że do reklamy tej inicjatywy wykorzystuje się szyld popularnego programu publicystycznego telewizji publicznej zgody być nie może. Chyba że kolega Czarzasty zaloguje się ze swoimi pomysłami reanimacji prawdziwej lewicy w  "lodowych tańcach", a Partia Kobiet Manueli Gretkowskiej poszuka  wzmocnienia w kolejnej edycji "Przebojowej Nocy" i opanuje za pośrednictwem  Marzeny Słupkowskiej prognozę pogody.
   Żeby wszystko było jasne  proponuję jednak informować widzów TVP za pomocą stosownych zwiastunów, jakie siły polityczne opanowały poszczególne programy i można będzie dalej apelować do ludności o opłacanie abonamentu. Bo jak widać misja telewizji publicznej ma różne oblicza, a makijaż musi kosztować.

oceń
0
0

( CLXXXXIII ) Bułhakow w TVP

poniedziałek, 14 kwietnia 2008 7:49

   Dzisiaj w  Telewizyjnej "Jedynce"  o godz. 22.10 premiera  rosyjskiego serialu "Mistrz i Małgorzata". W Rosji wierna adaptacja słynnej powieści Michaiła Bułhakowa  zgromadziła przed telewizorami w dniu premiery więcej widzów aniżeli noworoczne orędzie  prezydenta Putina.  Na taką popularność w Polsce serial nie ma jednak co liczyć. Nic nie jest w stanie przebić ostatniego, barwnie ilustrowanego, wystąpienia w TVP prezydenta Kaczyńskiego. Może jedynie pożegnalne wystąpienie prezesa Listkiewicza. On sam zresztą wydaje się być żywcem wyjęty z przybocznej drużyny Wolanta. Taki Behamot  do kwadratu, tyle ,że bez ogona.A może raczej Michaił Aleksandrowicz Berlioz, który nie wie, że komsomołka Anuszka rozlała już olej słonecznikowy.


oceń
0
0

( CLXXXXII) Toruńskim artystom ku rozwadze

środa, 09 kwietnia 2008 23:26

Zbigniew
Herbert

Co myśli Pan Cogito o piekle



 Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie zamieszkują go ani 

despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy chodzą za ciałem innych.

Jest to azyl artystów pełen luster, instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut

oka najbardziej komfortowy dział infernalny, bez smoły, ognia i tortur

fizycznych.



Cały rok odbywają się tutaj konkursy, festiwale i koncerty. Nie ma pełni

sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna. Co kwartał powstają

nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest w stanie zahamować

triumfalnego pochodu awangardy.



Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci i jego

malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą sztukę, ma

lepszy rząd - to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć na Festiwalu Dwu

Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie z Dantego, Fra Angelico i Bacha.



Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój, dobre

wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.

oceń
0
0

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  170 418  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 170418

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl