Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Dostał Broniarz elementarz

piątek, 31 marca 2017 9:10

 

   Idzie wiosna, w Paryżu strajkują emeryci. Najniższe emerytury wynoszą we Francji trochę powyżej tysiąca euro i za to nie da się żyć.

   W Polsce strajkują nauczyciele, nie będą prowadzić lekcji  a kucharki w przedszkolach nie będą przedszkolakom gotować. A  przedszkolak głodny to przedszkolak  zły,  nie wiadomo co takiemu może przyjść do głowy.

   Uczniowie   zamiast lekcji będą mieli pogadanki obywatelskie, na których strajkujący nauczyciele będą wyjaśniać, dlaczego strajkują i dlaczego obecna reforma oświaty jest do dupy, a wcześniejsza do dupy nie była.

 Natomiast w szkołach, których nauczyciele strajku nie popierają, też będą pogadanki obywatelskie na których nauczyciele będą uczniom wyjaśniać, dlaczego obecna reforma oświaty do dupy nie jest a poprzednia była jak najbardziej.

 Pan Przewodniczący ZNP Broniarz apeluje do rodziców aby w ogóle nie posyłali  dzieci  na lekcje, zwłaszcza do tych szkół, które nie strajkują, co jest o tyle zrozumiałe, że większość szkół jednak nie strajkuje a przecież strajk w tych szkołach nie może przejść bez echa.    Pan Przewodniczący Broniarz doskonale rozumie, że  nauczyciele powinni być dla uczniów a nie odwrotnie, ale co zrobić, zwłaszcza kiedy na Przewodniczącego Broniarza naciska kadra nauczycielska, pewnie głównie ta, która pojawiła się w szkołach po likwidacji komitetów partyjnych i służby bezpieczeństwa. W odróżnieniu od wielu innych zawodów, środowisko nauczycielskie po 90 roku nie tylko  się nie oczyściło, ale wręcz zamuliło komunistycznymi złogami.

 Oczywiście gdyby strajkujący nauczyciele  zarabiali z grubsza  przynajmniej tyle, ile wynosi najniższa emerytura w Paryżu, może by nie sięgali po tak drastyczne formy protestu i nie wciągali w to uczniów. Wówczas paryscy emeryci byliby w swoim proteście osamotnieni. Niestety, na to  na razie  raczej się nie zanosi.


oceń
28
2

Zarządzenie nr 11

piątek, 17 marca 2017 8:26

 

 

 

 

Pamięci Andrzeja Florkowskiego, człowieka wolnego

 

   Zapadał wieczór. Docent Cezary Korbiela siedział  na bulwarze nad rzeką i popijał tanie  czerwone wino australijskie prosto z butelki. Zagryzał świeżo wędzoną makrelą, bo bardzo lubił wędzone makrele. Przypominały mu one dawne czasy i pobyty nad morzem w miejscowości wypoczynkowej U., gdzie miał narzeczoną, córkę miejscowego prokuratora. Prokurator raczej go nie lubił, za to żona prokuratora jak najbardziej. Zawsze kiedy pojawiał się w U. czekał na niego półmisek świeżo wędzonych makreli, za którymi Docent Korbiela wówczas nie przepadał. Wolał   stek z polędwicy, średnio wypieczony z dodatkiem pieczarek i skropionej oliwką cykorii. Albo zwykły mielony wielkości kuli armatniej. Co do narzeczonej długo nie mógł się zdecydować, tak że wydała się w końcu za kapitana żeglugi wielkiej i przez wiele lat przysyłała mu kartinki  z różnych egzotycznych zakątków świata. Kiedy przestała je przysyłać Docent Korbiela pomyślał sobie, że pewnie  zatonęła wraz z kapitanem i jego statkiem gdzieś w przepastnym oceanie i nawet mu się trochę zrobiło żal. Nie był jednak pewien czy żal mu było narzeczonej, z którą tak lekkomyślnie się rozstał, czy też może nadmorskiej miejscowości U., którą lubił odwiedzać, zwłaszcza późną jesienią, senną i melancholijną, targaną morskimi wiatrami, zdecydowanie opustoszałą i przegraną. Brał wówczas psa prokuratora, okazałego owczarka alzackiego i spacerował z nim godzinami po plaży, nie myśląc specjalnie o niczym na tyle ważnym, aby trzeba było o tym pamiętać po latach. Ale to było dawno. Teraz Docent Korbiela był już stary i nawet trudno mu było przypomnieć sobie, kiedy właściwie polubił wędzone makrele. Makrele polubił, ale do U. nigdy już więcej nie pojechał bo i po co.

   Tak więc Docent Korbiela siedział nad rzeką, popijał australijski shiraz z bacznie przyglądającym mu się kangurem na etykiecie i  zagryzał makrelą zakupioną  w jednym z ekskluzywnych sklepów spożywczych  sieci „Piotr i Paweł”. W pobliżu płonęła słynna w latach późnego Gomułki kawiarnia „Zamkowa” cudo socjalistycznej architektury masakrujące pozostałości po miejscowym zamku krzyżackim. W zapadającym zmierzchu płomienie efektownie a nawet efekciarsko strzelały ponad średniowieczne mury, na których kawiarnia była osadzona niczym stara purchawka. Z oddali dochodziło zawodzenie wozów strażackich i  jakieś pokrzykiwania, ale Docent Korbierla był pewien, że „Zamkowej” nic już nie uratuje i odetchnął z ulgą pociągając  spory łyk wina, które zaczęło mu nawet smakować. Po chwili wyciągnął się wygodnie na betonowym stopniu bulwaru i zaczął w myślach układać strofy:

Mijają dni, mijają lata ,/ nic się nie splata i nie rozplata./  Nikt nie pamięta co było wczoraj, / minęła dawno właściwa pora./ Nie widać twarzy,/ nic już nie widać,/ na się twarze tu mogą przydać.

   Obok Docenta Korbieli usiadł wysoki mężczyzna dość dobrze ubrany w towarzystwie czarnego kota. W kocie nic właściwie Docenta nie zdziwiło, poza tym, że był wielkości mężczyzny i miał na szyi wysadzaną kryształkami Sworowskiego drogą obrożę z certyfikatem jakości ISO a na łbie zielony kapelusik z piórkiem. Ale widać i takie koty się trafiają-pomyślał Docent i poczęstował kota makrelą. Nie odmówił. Nawet się przedstawił:- Laureat jestem Nagrody Głównej-powiedział po niemiecku po czym szybko szepnął Docentowi na ucho:-Da liegt der Hund begraben-.

-Ja, ja, alles beim alten- uprzejmie aczkolwiek bez przekonania odpowiedział Docent i zamilkł.

   "Zamkowa” jeszcze się dopalała, kiedy Docent Korbiela sturlał pustą butelkę po winie w stronę rzeki i zamknął oczy. Po raz ostatni pomyślał o narzeczonej, córce prokuratora z U., która pewnie spoczywa gdzieś w otchłaniach Morza Sargassowego i o makrelach, które polubił zdecydowanie za późno. Po czym zasnął.

 Miejskie służby porządkowe znalazły go nad ranem zwiniętego w kłębek i postąpiły zgodnie z zarządzeniem Prezydenta Miasta nr 11. Sprawnie i dyskretnie.

   Zielonego kapelusika z piórkiem nikt nie zauważył.

                                *             *             *

   Na uroczystości pogrzebowej  Docenta Korbieli doszło do niepokojących wydarzeń.W kaplicy cmentarnej wiszący nad urną z prochami Docenta Orzeł Biały przemówił ludzkim głosem po aramejsku, mistrz ceremonii cytował Herberta, a podczas składania urny do grobu runął z trzaskiem wiekowy krzyż na sąsiedniej mogile. W ulubionym nocnym barze  Docenta Korbieli "Zezowate szczęście" postawiony na blacie kieliszek z zapalonym spirytusem zgasł dopiero nad ranem nie zmniejszając zawartości. Niewykluczone, że to jeszcze nie koniec.

 

D.jpg

 


oceń
36
2

Niezastąpiony Pan Kazimierz

poniedziałek, 13 marca 2017 11:49

 

 

   W licznych publikacjach i komentarzach dotyczących karambolu po Toruniem z udziałem ministra Macierewicza  ciągle brakuje  jednoznacznej odpowiedzi na intrygujące pytanie, dlaczego minister  wracając z Torunia do Warszawy wybrał krajową  10 zamiast zjechać na autostradę A1 ? To wprawdzie  trasa dłuższa o prawie 50 kilometrów, ale pozbawiona rond, wysepek, sygnalizacji świetlnych , przejść dla pieszych, ograniczeń szybkości  i znaków drogowych D-43 oznaczających obszar zabudowany. Po autostradzie kierowca pana ministra, Niezastąpiony Pan Kazimierz z kontrwywiadu,  mógłby sobie pędzić z szybkością światła a jedyne miejsce niebezpieczne to węzeł w Strykowie pod Łodzią  tam gdzie  autostrada A1 łączy się z  autostradą A2.

   Komu się spieszy z Torunia do Warszawy ten wybiera autostradę,  dalej ale za to zdecydowanie szybciej. Minister Macierewicz spieszył się bardzo a  pomimo to jego kolumna  wjechała na krajową 10  naszpikowaną  przeszkodami drogowymi niczym  Wielka Pardubicka. Zrzutkę zaliczyła już na pierwszej sygnalizacji świetlnej w Lubiczu Dolnym demolując kilka samochodów.

   Zdaniem anonimowych mieszkańców Lubicza Dolnego, na które powołuje się autor publikacji w „Polityce” („ Ofiary normalnego incydentu” nr.10/17) pan minister pewnie dlatego wybrał krajową 10 bo autostrada wpada do stolicy w pobliżu lotniska na Okęciu a ze starej trasy bliżej do Filharmonii Narodowej gdzie odbywała się gala wręczenia prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu tytułu Człowieka Wolności.

  Znacznie bardziej przekonywujące są jednak nieoficjalne przecieki z postępowania prowadzonego w tej sprawie przez Żandarmerię Wojskową. Otóż bmw 7 pana ministra z Niezastąpionym Panem Kazimierzem za kierownicą oraz  towarzyszące mu skoda superb i bmw X5  miały zjechać na autostradę na węźle w Lubiczu , ale pan Kazimierz przeoczył zjazd i popędził prosto starą trasą wywołując zamieszanie w całej kolumnie  co w konsekwencji doprowadziło do staranowania samochodów stojących na światłach w Lubiczu  Dolnym.

   W czasach kiedy Niezastąpiony Pan Kazimierz woził generalicję z resortu obrony PRL i architektów stanu wojennego taka sytuacja byłaby oczywiście nie do pomyślenia. Choćby dlatego, że nie było wówczas autostrady A1 ani w ogóle żadnej polskiej autostrady. A nadziać się można było co najwyżej na nieoświetloną furmankę. Samochody też rozpędzały się znacznie wolniej . Może dlatego, nie warto było przesadzać Pan Kazimierza na bmw 7.  

   Pod  maską miał kilkaset koni, ale w głowie  ciągle PRL.

 


oceń
24
0

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  180 434  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 180434

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl