Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 321 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

( CLXXXVIII ) "Wiadomości" TVP-nowa jazda bez trzymanki

poniedziałek, 31 marca 2008 22:36

   Zapowiada się   rewolucja w "Wiadomościach",sztandarowym programie informacyjnym TVP .Już wkrótce będą czytane  na stojąco i bez trzymanki. Za to intelektualne utrudnienie nowa para prowadzących, ulubienica tabloidów Hanna trzech nazwiska Kedaj-Smoktunowicz- Lis i  znany głównie z nadpobudliwej  gestykulacji Piotr Kraśko będą zarabiali miesięcznie po 60 tysięcy złotych! Ale bez obaw, brutto.

   Ponieważ "Wiadomości" są bez wątpienia programem misyjnym gwiazdorskie kontrakty nowych prowadzących będą sfinansowane z abonamentu, czyli z pieniędzy tych nielicznych Polaków, którzy abonament jeszcze płacą.

   Dotąd   mogłoby się wydawać, ze istotą programów informacyjnych, zwłaszcza w telewizji publicznej, winno być rzetelne,obiektywne i błyskotliwe dziennikarstwo, ale odkąd "Wiadomości" zaczął za pośrednictwem swojego laptopa redagować minister Ziobro, nie jest to już takie oczywiste. Podobnie rzecz się ma z wartościami dziennikarskimi, które za 60 tysięcy złotych kupił prezes Urbański w osobach pani Haneczki i pana Piotrusia. Tu nawyraźniej nie chodzi o wsparcie upadającej reputacji programu  wysokiej klasy dziennikarstwem, ale o podreperowanie go nazwiskami znanymi głównie z kronik towarzyskich. W przypadku pani Haneczki mamy do czynienia z dziennikarstwem już nawet nie marnym ale wręcz żałosnym, bo niestety zawodowe umiejętności nie przeniosły się z rodziców na córeczkę.

   Może się zatem okazać ,że za nasze pieniądze otrzymamy program   w którym głębokość dekoltu pani Haneczki i radosny uśmiech pana Piotrusia będą ważniejsze od samych newsów. Jeśli newsy w ogóle będą jeszcze potrzebne. 


oceń
0
0

( CLXXXVII ) Tajemnice hotelu "Kosmos"

wtorek, 25 marca 2008 0:17
  

   Szczątki profesora Kanolda znaleziono wczesną wiosną w gruzach rozebranego właśnie hotelu „Kosmos". Od Wisły ciągnęło zapachem świeżej trawy i wikliny, gołębie dziarsko gruchały w koronach starych drzew i w ogóle robiło się coraz przyjemniej, a tu taki dysonans rzec można, zgrzyt i głęboki rezonans. Wokół doczesnych szczątków Profesora leżały porozrzucane w zastanawiającym nieładzie zerotrzylitrowe butelki po kultowym w peerelu piwie  „żywiec" oraz  menu z restauracji hotelowej  z daniami i cenami charakterystycznymi dla czasów  wczesnego Gierka, że tylko o bryzolu z polędwicy a 11,20 złotego wspomnę.
    Z całym szacunkiem dla  Profesora i jego powszechnie znanych ogromnych zasług dla rozwoju kulturalnego miasta, z kronikarskiego obowiązku nie można pominąć faktu, że leżąca nieco z boku głowa , a raczej to co z niej pozostało,  owinięta była w pierwszą stronę starego wydania „Trybuny Ludu" opatrzonego tezami z posiedzenia  Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, której Profesor Kanold był wiernym członkiem, poświęconego  roli twórców i intelektualistów w budowie  rozwiniętego państwa socjalistycznego. Przy odrobinie wysiłku można było nawet odczytać pożółkłe litery  artykułu wstępnego, ale już z wyrazu twarzy Profesora nie można było odczytać nic. Z tego prostego powodu, że wyrazu twarzy  nie było.

  Tak by przynajmniej wynikało, z zapisów wstępnego protokołu oględzin  miejsca tego nieprzyjemnego jak by nie patrzeć zdarzenia, choć pomijając same szczątki Profesora, trzeba od razu dodać, że dla wielu mieszkańców Torunia i wielu roczników studentów tutejszego uniwersytetu było to miejsce wiążące się raczej z miłymi doznaniami i  wspomnieniami pełnymi sentymentalnego ciepła.

Zwłaszcza restauracja hotelowa   słynęła z  sympatycznego i wyrozumiałego personelu, zawsze mającego w czasach  komunistycznego zniewolenia  na zapleczu  zapas silnie poszukiwanego i reglamentowanego piwa „żywiec", ulubionego napoju braci studenckiej, dzięki któremu to zniewolenie już po drugiej, trzeciej butelce okazywało się łatwiejsze do zniesienia.

  Wracajmy jednak do doczesnych szczątków Profesora Kanolda. Odkrycie było tym bardziej szokujące, że jego zniknięcia nikt właściwie nie zauważył. Co więcej, wiele osób mu bliskich i z nim zaprzyjaźnionych, skłonnych było przysiąc, że spotykało go i  rozmawiało z nim nie dalej jak przed kilkoma dniami. Przytaczano nawet jak zwykle błyskotliwie celne, krytyczne wypowiedzi i komentarze Profesora  niestrudzonego obserwatora i  uczestnika życia intelektualnego środowiska  twórczego miasta.

  Przeprowadzone badania kryminalistycze i  ekspertyza koronera nie pozostawiały jednak cienia wątpliwości, Profesor Kanold zszedł z tego świata zaraz po tym jak towarzysz pierwszy sekretarz Edward Gierek zezwolił na import fińskiego papieru toaletowego i czekoladek „panda" ,czyli gdzieś około roku 1972.

   Jakże zatem pogodzić  nie budzącą wątpliwości tajemniczą i zapewne tragiczna śmierć Profesora Kanolda z dalszą, ponad trzydziestoletnią, obecnością  w życiu kulturalnym miasta ?

   Czyżby Profesora Kanold przez te wszystkie lata był tylko Zombi odciskającym na naszym mieście swoje upiorne piętno?

   Istnieje  sprawdzony sposób a by się o tym przekonać. Jeśli się znowu pojawi trzeba go przebić kołkiem osikowym. Powinno poskutkować. Jest tylko jeden, ale za to poważny problem. Należy uważać aby nie pomylić Profesora Kanolda z jakimś innym profesorem, którego zniknięcia też nikt nie zauważył. No i zawsze trzeba brać pod uwagę możliwość, że szczątki odnalezione w ruinach hotelu „Kosmos",  należały  do kogoś innego. Trop jest jednak wątły: kilka butelek po „żywcu", jadłospis i  „Trybuna Ludu". Po legitymacji partyjnej ani śladu.


oceń
0
0

( CLXXXVI ) Pytania w Wielkim Tygodniu

środa, 19 marca 2008 6:56

   ( 1 ) W nawiązaniu do wydarzeń sprzed 2000 lat, wciąż nie do końca wyjaśniona została   postać i rola Judasza. Wątpliwości dotyczą tak istotnych spraw jak choćby znaczenie i symbolika pocałunku Judasza wskazującego Jezusa rzymskim żołnierzom w gaju oliwnym. Pewnie żyło by się nam łatwiej gdyby postaci Judasza w Ewangeliach nie było, lub też został skutecznie z nich usunięty i zapomniany. Tylko kto by wówczas zdradził Jezusa aby mógł umrzeć za nas na krzyżu. I czy ten krzyż dotrwałby bez pocałunku Judasza do dnia dzisiejszego? 


oceń
0
0

(CLXXXV ) Marcowe zapałki

środa, 12 marca 2008 23:10

   Kilka  słów uzupełnienia do relacji prasowych przypominających wydarzenia marca 68 w Toruniu. Jakoś nikt nie napisał, że przywódca i trybun protestu toruńskich studentów, mój kolega z prawa, Jasiu Stermiński, był człowiekiem niewysokim, prawdę powiedziawszy nad wyraz niziutkim, krótko mówiąc  był liliputem, ale z tych większych.

   Kiedy Jasiu był w dobrym humorze, a bywał często,pozwalał się kolegom z roku, koszykarzom AZS-u, wkładać po zajęciach do torby sportowej i obnosić po Szerokiej. Z torby wystawała tylko głowa, co mniej odpornych przechodniów, zwłaszcza panie, doprowadzało na skraj omdlenia. Te cyrkowe upodobania Jasiu później wykorzystywał wielokrotnie w filmach fabularnych, ale zostawmy ten wątek na inną okazję.

  Pomysł wykreowania Jasia na lidera protestu marcowego toruńskich studentów był nie tylko nader sprytny, ale także nadawał związanym z tym wydarzeniom często niezamierzony efekt komiczny i absurdalny. Cały potężny aparat peerelowskiego ucisku i kontroli w zderzeniu z Jasiem okazywał się nie tylko mało przydatny ale co gorsza narażony na ośmieszenie. I to był chyba najwiekszy sukces toruńskiego marca 68.

  Któregoś dnia Jasiu  wdrapał się przy pomocy kolegów na śmietnik na placu między akademikami i przemawiał. I jakoś nikt  nie próbował go stamtąd sciągnąć. Nawet sam potężny i silnie partyjnie umocowany rektor Łukaszewicz jedynie przyglądał się z boku. Obok rektora  stał aktywista zspowski, niejaki Tadzio Drozdowicz i żując zapałkę spluwał  jej strzępkami bez żadnego szacunku na  gabardynowy płaszcz rektora cedząc przez zęby:-nic z tego panie rektorze, kurwa nie będzie, nic z tego nie będzie.- A wielki Łukaszewicz  nie miał nawet odwagi strząsnąć tych kawałków przeżutej zapałki ze swojego  płaszcza. Taki był przestraszony.

  To pewnie dziwne, ale po 40 latach pamiętam jedynie Jasia na śmietniku między akademikami i rektora Łukaszewicza oplutego przez Drozdowicza kwałkami przeżutej zapałki. Reszta mi jakoś zanikła, pewnie na zawsze. 


oceń
0
0

( CLXXXIV ) Apel do odbiorców telewizji publicznej !

piątek, 07 marca 2008 7:43

 

   Obywatele !

  Nie zapominajcie  opłacić abonamentu radiowo- telewizyjnego ! Telewizja publiczna jest w wielkiej potrzebie. Właśnie prezes Andrzej "Ponton"Urbański pańską ręką wypłacił 420 tysięcy złotych odprawy zwolnionej dyrektorce Jedynki , podszywanej hrabinie Raczyńskiej, wcześniej zmieniając jej po cichu kontrakt na bardziej korzystny ! A mówią, że aby przypodobać się PO będzie zwalniał dalej. To musi kosztować ! Płaćcie więc abonament bez ociągania ! Misja prezesa Urbańskiego nie może czekać,tak jak nie  może dalej tańczyć bez waszych pieniędzy Urbańska Natasza.

 


oceń
0
0

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  170 413  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 170413

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl