Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 321 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

( LIII ) zapiski lubelskie

sobota, 31 marca 2007 7:26

                                        Wierszyk na dobranoc

 

        W Lublinie na rynku,

        kto chce niech nie wierzy,

        siedziało przy piwku,

        czternastu   żołnierzy.

        Strzelali na wiwat,

        Trup się ścielił gęsto,

        Na rynku w Lublinie,

        To się zdarza często.

 

        Nie będzie więc wielką,

        przesadą ni zmyłką,

        przesłać ich natychmiast,

        specjalną przesyłką.

        Do miasta  Torunia,

        gdzie spod Krzywej Wieży,

        krzyżacki (x) wilkołak,

        ostre zęby szczerzy.

                                                          Lublin 2007 raczej w nocy

 

(x) wpisz dowolną antypatyczną postać męską na trzy sylaby

 

zakończenie proponowane przez inspektor Kamilę Z.

  

 Siadł wilkołak pod ratuszem,

   liczy swoje martwe dusze.

   Kogo wyssał, kogo zjadł,

   kto przez niego mocno zbladł.

   Lecz się długo nie frasował,

   i do "Misia" powędrował,

   gdzie podano mu żołdaka,

   po lubelsku,w pięciu szmakach. 

 

  zakończenie proponowane przez kierownika olgierda Z.

 

   Przywieźli żołnierze kołek osikowy,

   i na wilkołaka rozpoczęli łowy.

   Lecz szczwany wilkołak,

   pożarł ich po prostu...

   (kołek wykorzystał do budowy mostu).

 

   

  

wersja dla małych,grzecznych, dziewczynek ( na życzenie pani Ani)

 

  

   W Lublinie na rynku,

   kto chce niech nie wierzy,

   zasnęło przystojnych

   czternastu rycerzy.

   Chrapało straszliwie,

   na przekór pannicy,

   która  dać im chciała,

   swój wianek dziewiczy.

   Morał z tego taki,

   dla grzecznych dziewczynek:

  Nie nieście nazbyt wcześnie wianuszka na rynek. 

  


oceń
0
0

( LII ) Dramatyczne pytanie

piątek, 30 marca 2007 4:21

     Tytuł komentarza w  "Rzeczpospolitej" z czwartku 29 marca: "Czy Urbański może przegrać?"

 A może raczej należałoby zapytać:Czy Urbański musi wygrać?


oceń
0
0

(LI) Polska według Rokity

czwartek, 29 marca 2007 7:29

   Na zamówienie TVP w ramach misji publicznej powstaje nowy serial z gatunku political fiction.  Każdy z odcinków napisze inny scenarzysta, wskazany przez zasiadające w sejmie partie. Elementem łączącym będzie postać Jana Rokity,człowieka bez którego jak wszystko na to wskazuje nie może  się obyć polska scena polityczna. Aktualnie trwa zażarta dyskusja, czy Rokita powinien opuścić PO i dokąd się udać. Pewnie na Mauritius  albo Seszele w ramach politycznego relaksu. Przed chwilą  Polskie Radio  przytoczyło wypowiedź tenora Andrzeja Olechowskiego ubolewającego, że nie po to włożył tak wiele wysiłku aby Rokitę do PO wciągnąć, aby teraz popierał jego odejście. Pewnie w podobnym stylu wypowiedzą się również inni politycy. 

    Skoro jednak Samoobronie  luźno i niezobowiązująco doradza Józef Oleksy, to pewnie Jan Rokita ze swoim politycznym doświadczeniem oraz żoną  mógłby doradzać wszystkim. Stąd pomysł na serial.

   W każdym odcinku Rokita doradzałby  innej partii,  a widzowie w napięciu śledziliby co z tego wynikło. Wysoka oglądalność murowana. Nawet na oddziałach położniczych. Społeczeństwo mamy młode i niedoświadczone, demokrację ciągle na czworakach. Trzeba zatem  edukację polityczną zaczynać wcześnie, najlepiej za radą pewnej młodej Polki wyssać z mlekiem matki, wraz z innymi wartościami. Co będzie wyssane to już zostanie na całe życie. Serial z Rokitą może w tym bardzo pomóc.


oceń
0
0

( L) Stolik w "Mazowii"

środa, 28 marca 2007 7:16

   Jest takie miejsce w Warszawie na Ordynackiej, gdzie od kilkudziesięciu lat spotykają się ludzie związani z tygodnikiem studenckim ITD. Czas mija, śmierć co jakiś czas upomina się o swoje, tygodnika dawno już nie ma, a  przy stoliku w kawiarni "Mazowia" wciąż  spotkać można  od czasu do czasu dziwaczne towarzystwo. Nie powiem, że przyjaciół, bo to za duże słowo, ale też nie znajomych, bo to nie oddaje klimatu więzi łączącej tych ludzi. I to nie więzi pokoleniowej, bo kiedy pierwszy  raz zostałem dopuszczony do stolika w "Mazowii",  pod koniec lat 70-tych (ale tylko do chwili, kiedy nie pojawił się przy nim jakiś redaktor techniczny - powstaniec warszawski, któremu jako młody dziennikarz musiałem ustąpić miejsca) zasiadały już przy nim ze dwa pokolenia.

   Nie lubię Warszawy z jej cwaniactwem i tanim blichtrem imponującym ludzikom z prowincji. Efektownej i  coraz bardziej europejskiej, a jednocześnie brudnej i zaniedbanej w okolicach  przypominających  klimaty Bangladeszu i  uroki indyjskiej Kalkuty. Każdy, kto wylądował choć raz na Dworcu  Centralnym może coś powiedzieć na ten temat.

   Mieszkałem w Warszawie kilkanaście lat  przy hali Mirowskiej, na terenie należącym do dawnego getta, ale w nocy straszył mnie tylko wizgot tramwajów przejeżdżających  dawną ulicą tow. Marchlewskiego. W maju 82 wleciała mi przez okno zomowska petarda i  wytruła w budynku wszystkie mrówki faraona, z którymi nikt nie potrafił się  wcześniej uporać.

   Mieszkałem w Warszawie na tyle długo, aby dobrze poznać to miasto i nic mi w nim nie imponuje, poza jednym. Te kultowe stoliki i bary przewijające się w licznych biografiach i powieściach. W "Czytelniku", w "Spatifie" na Mokotowskiej, w "Kameralnej" na Trębackiej i wielu innych miejscach (może za wyjątkiem "Świtezianki" na Marszałkowskiej, gdzie polowali na swoje ofiary towarzysze z Rakowieckiej). To one świadczą o tym, że jest jeszcze coś w tym mieście poza twardą i często bezwzględną walką o pozycję, pieniądze, wladzę, poklask tłumów, rozgłos i nekrolog na pierwszych stronach gazet.

  Jest jeszcze cierpliwe oczekiwanie na upływ czasu, który dobrotliwie, beznamiętnie i precyzyjnie  zważy, co z tego i na ile zapadnie w pamięci  następnych pokoleń. Ze stolika w "Mazowii" pewnie niewiele, nic może, wszystko rozsypie się w pył i zniknie na zawsze. Ale jeszcze nie dzisiaj i tak długo nie, jak długo będzie zajęte przy stoliku choćby jedno miejsce. Czasami można polubić Warszawę.

PS. Przy okazji skromnego jubileuszu 50. wpisu w moim bloogu, pragnę zapewnić wszystkich czytelników, że będę  swoje zapiski prowadził nadal, bez względu na  pogodę i inne okoliczności. I pozostanę w  tym postanowieniu niezłomy jak komisarz Feliks Dzierżyński budujący radzieckie koleje. AS

  


oceń
0
0

(XLIX) Śpiewnik toruński- Czerwone kapturki ciągle maszerują...

wtorek, 27 marca 2007 7:40

z okazji wiosennego ożywienia w polityce                                       

                   

                   Twardy kurs

 

Twarda dłoń, twardy kark, twardy kurs.

Jak opoka myśl nasz i czyn.

Hartowały nas hufce junackie,

i z najlepszych lepiono nas glin.

 

Czoła dumnie ku górze unieśmy,

niechaj pieśń  na ustach się skrzy.

Jesteśmy! Jesteśmy! Jesteśmy!

Bez nas nie będzie tej gry!

 

Nie raz do gardeł nam skakano.

pustych taczek przetaczał się łoskot.

Z kart historii nas wymazywano,

prochy nasze sypali nad Polską.

 

Czoła dumnie ku górze unieśmy,

niechaj pieśń na ustach się skrzy.

Jesteśmy! Jesteśmy!, Jesteśmy!

Bez nas nie będzie tej gry!

 

Oto znów trzeba nam równać krok,

w marszu dziś nie przeszkodzi nam nikt!

Niech za rokiem kolejny mija rok,

Jeszcze krzyczą? Ucichnie ten krzyk! 

 

 

  


oceń
0
0

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  170 376  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 170376

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl