Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Przypadek Kajetana P., czyli jadłospis kanibala

piątek, 26 lutego 2016 8:45

 

   (1) Psychopatyczny morderca Kajetan P. ostatecznie wrócił do Polski z Malty wojskową CASĄ.

   A miało być tak sympatycznie: miejsce w rejsowym samolocie, żadnych kajdanek, towarzystwo kulturalnej, nieuzbrojonej eskorty, darmowe drinki i zapewne kwiaty na lotnisku Okęcie od ekipy TVP Info.

   Wystarczy komuś obciąć głowę a w polskich mediach,- nie wyłączając telewizji publicznej-wszyscy z pewnością to docenią.

 

(2)  A jednak dziennikarze czują się zawiedzeni. Na pytanie: czy po obcięciu głowy i poćwiartowaniu ofiary, Kajetan P. skosztował jej mięsa , prokurator  nie dał jednoznacznej odpowiedzi. 

   A przecież wywiad-rzeka  "Byłem kanibalem" z cała pewnością sprzedałby się znakomicie. O niebo lepiej aniżeli sesja zdjęciowa skazanej na 25 lat więzienia  Katarzyny W. zabójczyni Małej Madzi.

 

(3) Brak jednoznacznego stanowiska prokuratury w sprawie kanibalizmu Kajetana P. wywołał zamęt w mediach. Przykładowo "Super express" 3 marca na pierwszej stronie donosi ,że Kajetan P. chciał zjeść serce ofiary, ale Hanna Złotorowicz autorka tekstu wewnątrz numeru nie jest już tego taka pewna pisząc: " chciał skonsumować serce lub wątrobę Katarzyny".

 (4) Portal internetowy se.pl  informuje co też Kajetan P. będzie mógł dostać na wypiskę w kantynie aresztu śledczego przy Rakowieckie w Warszawie. W ofercie wyrobów produkcji własnej dużego wyboru raczej nie ma: kotlet schabowy, kotlet mielony, kotlet drobiowy, dewolaj, bigos, pasztet wieprzowy w foremce, kurczak z rożna, udka kurczaka.

Może chociaż te udka będą Kajetanowi P. smakować ? 


oceń
75
11

Życzę panu jasnego lata...

czwartek, 25 lutego 2016 9:21

 

   Tak pisze Agnieszka Osiecka w środku stanu wojennego do gen. Kiszczaka, przesyłając mu w podziękowaniu za pomoc w sprawach paszportowych nagrania swoich piosenek ("Ta taśma czarna jest chyba lepsza, w każdym razie mojemu sercu bliższa"). Andrzej Seweryn zwierza się  Generałowi ze swoich artystycznych przemyśleń. Beata Tyszkiewicz zaprasza do swojego dworku, a Władysław Bartoszewski, który całe życie twierdził, że warto być przyzwoitym (dlatego pewnie starał się zablokować przyznanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego pośmiertnie odznaczenia Orła Białego rotmistrzowi Pileckiemu), śle z Berlina także w stanie wojennym podziękowania dla Generała za przedłużenie ważności paszportu swojego i żony oraz raportuje: "Decyzja została nam przekazana natychmiast i niezwłocznie wykonana przez Polską Misję Wojskową" (w Berlinie).

 W świetle tych i  wielu innych dziękczynnych listów, które wysypały się z szafy Kiszczaka, szef komunistycznej bezpieki jawi się niczym mąż opatrznościowy i Anioł Stróż warszawskiej elity intelektualnej, surowy, ale sprawiedliwy i dobry ojciec, który zawsze pomoże w potrzebie.* Architekt szamba, na którym postawiono wolną i niepodległą Rzeczpospolitą. Tyle, że to szambo cuchnie do dzisiaj, a  główną przyczyną  smrodu nie jest wcale Wałęsa i jego papkinowski życiorys.

   Publicysta  Stanisław Janecki twierdzi, że: "zwracanie się bezpośrednio do Kiszczaka w sprawach paszportowych, miało podkreślać przynależność zwracających się do elity."

   W Toruniu trzeba było w takich sprawach pisać  do ponurych pułkowników UB i SB Wątroby i Grochowskiego. I raczej wątpliwe abyśmy kiedykolwiek dowiedzieli się czego im życzyli autorzy listów.

 

*)- Generał "pomógł" także powrócić z emigracji, po kilkunastu latach błagalnych próśb, Alicji Lisieckiej, szarej eminencji środowiska literackiego Warszawy w czasach Gomułki, która poprosiła o azyl polityczny w Berlinie Zachodnim w roku 1969. (Do Polski wpuścić, ale pod warunkiem odebrania od niej w Anglii tekstów obszczekujących Zachód, emigracje, zachodnie służby specjalne. Nie przeciągać sprawy.)

   Czytaj: Joanna Siedlecka  "Biografie odtajnione- z archiwów literackich bezpieki"

(cdn)


oceń
68
40

Cały Toruń buduje żywe pomniki

czwartek, 18 lutego 2016 21:19

 

  Aleksandra Iżycka, nowa szefowa Biura Toruńskiego Centrum Miasta, przyrzeka w lokalnej prasie definitywnie zerwać z wypełnianiem toruńskiego Starego Miasta martwymi figurami.

-Trzeba przede wszystkim aktywizować ludzi-obwieszcza pani Dyrektor i apeluje: Budujmy żywe pomniki !-

  Otóż pomysł żywych pomników nie jest nowy. Już na początku lat 90-tych ub. wieku pojawiły się przed toruńskim ratuszem  żywe pomniki  Józefa Wissarionowicza Stalina (na zdjęciu po lewej) oraz Feliksa Dzierżyńskiego ( na zdjęciu po prawej).

 W  roli  Dobrego Wujka Dżugaszwilego  wystąpił nieżyjący już niestety, znakomity toruński aktor Włodzimierz Maciudziński, natomiast w krwawego Feliksa wcielił się niezwykle błyskotliwie  toruński bard Jacek Beszczyński, uhonorowany niedawno prezydenckim medalem "Thorunium".

 Tak, że jest do czego nawiązywać i jest co kontynuować.

IMG_20160218_0001.jpg


oceń
67
1

Leksykon demokracji stosowanej:część druga- Toleranacja

sobota, 13 lutego 2016 20:06

 

   Tolerancja to wyrozumiałość, pobłażliwość dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń, postaw i gustów, choćby różniły się od własnych lub też były z nimi sprzeczne.

   Tolerancję z całą pewnością znano już w starożytnym Rzymie (tolerare- wytrzymywać, znosić). Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Imperium Rzymskie w sporej mierze zawdzięczało swoją potęgę tolerancyjnej polityce  wobec podbitych narodów. Tolerancja miała jednak swoje ściśle określone granice, znaczone tysiącami krzyży. Zawiśli na nich ci, którzy próbowali je przesunąć.
   W późniejszych czasach tolerancja znacznie straciła na popularności, czego efektem były ciągnące się przez dziesiątki lat wojny religijne i straszliwe rzezie w stylu nocy św. Bartłomieja. W porównaniu z nietolerancją religijną, jaka panowała w  Europie Polska i Litwa świeciły przykładem wzorowego współżycia wyznań, choć nie zawsze. W roku 1724 król August II pomimo wstawiennictwa nuncjusza papieskiego, kazał ściąć po wyroku specjalnej komisji królewskiej, burmistrza Torunia Rösnera i 9 rajców odpowiedzialnych za dopuszczenie do demolki Kolegium Jezuickiego, tłumacząc się obłudnie, że musiał ustąpić pod presją polskiego fanatyzmu. Nieco wcześniej, w roku 1702  polscy magnaci na Litwie wsławili się niespotykaną wspaniałomyślnością i tolerancją przy tłumieniu  powstania Kozaków. Wprawdzie tradycyjnie i bez zbędnej zwłoki wbijali na pal jego przywódców i wycinali w pień załogi zrewoltowanych gródków, ale chłopom którzy do powstania się dołączyli, obcinano jedynie ucho, bo nie wiedzieli co czynią. Ciężka to musiała być robota bo trzeba było  naznaczyć w ten sposób jakieś 70 000 czerni.
 Tradycję polskiej tolerancji kontynuował w czasach współczesnych Marszałek Piłsudski, zakładając komfortowy  internat dla krnąbrnych posłów w Berezie Kartuskiej a później  Władysław Gomułka, zalecając dobrotliwe, nie przekraczające kilku lat więzienia, wyroki w procesach politycznych. Wyjątkowo tolerancyjny okazał się także pierwszy premier odrodzonej Rzeczpospolitej Tadeusz Mazowiecki, który przeszedł do historii za sprawą  tzw. „ grubej kreski”.
   Wprawdzie oswobodzeni z jarzma totalitaryzmu Polacy nadal nie lubią: cyganów, żydów, kacapów, gejów,  protestantów, rudych, cyklistów a ostatnio uchodźców z \bliskiego Wschodu i  Afryki, ale coraz trudniej jest się nam do tego przyznać. Nikt też nie lubi w Polsce komunistów, nawet byli komuniści i to jest największa zasługa naszej demokracji na polu tolerancji.
Co drugi obywatel nie może sobie spojrzeć w twarz, ale jakoś daje się z tym żyć.

 


oceń
65
2

W cieniu Fordonu

środa, 10 lutego 2016 8:33

 

   Prezydent Bydgoszczy* Rafał Bruski jest smutny i mu żal. Wicepremier  Gliński nie dosypie kilkuset milionów złotych do budowy Centrum Festiwalowego i słynna w gminie, kraju oraz zagranicą impreza Marka Żydowicza odpłynie niebawem z Bydgoszczy w siną dal. Być może, jak twierdzą dobrze zorientowani, w górę Wisły czyli z powrotem do Torunia. A tego pewnie prezydent Bruski nie życzyłby sobie najbardziej. Niech się Żydowicz przenosi ze swoim Festiwalem Operatorów do Amsterdamu albo do Abu Dhabi (co z uwagi na występujące tam zjawisko fatamorgany pozwoliłoby na rozszerzenie  formuły Festiwalu), byle nie do Torunia.

   Prezydenta Bruskiego, któremu nie podoba się wszystko, co ma jakikolwiek związek z Toruniem, począwszy od metropolii, a kończąc na Collegium Medicum, szczególnie martwi wyraźne ocieplenie relacji między Markiem Żydowiczem a władzami samorządowymi Torunia. Wprawdzie wybudowana  na Jordankach sala koncertowa też zdaniem Żydowicza nie zaspokaja potrzeb Festiwalu, ma za małe foyer** (a właściwie wcale go nie ma), drzwi do kasy otwierają się do środka, blokując jedyne miejsce przy okienku , co wyłapali bystrzy dziennikarze prasy lokalnej, a wyszynk piwa w plastikowych kubkach przed imprezami dowodzi, że nie dopracowano się jeszcze właściwych standardów funkcjonowania obiektu, ale to nie zmienia faktu, że Camerimage, może po wielu latach wrócić do domu, czyli tam, gdzie się narodził w warunkach skromnych, a nawet siermiężnych.

   Szczerze zatem współczujemy prezydentowi Bruskiemu, że ranga i pozycja jego miasta w najbliższym czasie może się drastycznie obniżyć, nie tylko zresztą za sprawą utraty Festiwalu Camerimage, dochodzą bowiem słuchy z centrali, że ministerstwo Obrony Narodowej, rozważa przeniesienie centrum logistycznego NATO do Fordonu z uwagi na lepszy klimat. Wprawdzie to też Bydgoszcz, ale jednak daleka.

   Niejasna  jest także przyszłość bydgoskiego uniwersytetu. Po feralnych otrzęsinach, w których śmierć poniosła trójka studentów, uczelnia i prokuratura całą winą stara się obarczyć przewodniczącą samorządu studenckiego, a rektor ani myśli złożyć dymisję. Ale utracona cześć Alma Mater Bydgostiensis to nie wszystko. Pewnie niebawem rozpoczną się procesy cywilne o odszkodowania, które mogą sięgać dziesiątków milionów złotych, a tego ani rektor ani Uczelnia z pewnością nie udźwigną. 

   Refleksja z tego smutnego wydarzenia płynie taka, że Bydgoszcz nie dorosła do prawdziwego uniwersytetu i pewnie jeszcze dużo wody w Brdzie upłynie, zanim to się zmieni. Ale tego prezydent Bruski z pewnością już nie doczeka. 

*) - miasto nad Brdą znane także jako Bromberg, Bydgoszczu,  pieszczotliwie Bydzia.

 

**) - poniżej foyer siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach

NOSPR.JPG

 

  

 


oceń
73
0

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  180 407  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
29      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 180407

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl