Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

( CCXXXVIII ) Toruńska szopka kolejowa - wersja 2008

sobota, 27 grudnia 2008 15:18

 


oceń
0
0

( CCXXXVII ) Gwiazdka 2008

wtorek, 23 grudnia 2008 19:36

oceń
0
0

( CCXXXVI ) Moje pogaduszki z redaktorem Willmą ( Gazeta Pomorska)

czwartek, 04 grudnia 2008 21:47

 

  • -Jeślii wziąć od uwagę fora internetowe, jest pan najbardziej denerwującym urzędnikiem w Toruniu.
  • - Pewnie dlatego, że cały czas czuję się dziennikarzem w skórze urzędnika. 30 lat pracy w tym zawodzie w roli reportera i felietonisty sprawia, że człowiek specyficznie ustawia się wobec rzeczywistości, tego nie można się pozbyć. Biję się w piersi - czasem może być to denerwujące. Mam jednak silne przekonanie, że na pewnych sprawach po prostu się znam a to doprowadza  towarzystwo do wściekłości. Mam też odwagę proponowania rozwiązań, które nie zawsze idealnie wpisują się w obowiązujące trendy i wysmakowane teoretyczne koncepcje, zwłaszcza artystyczne. A jak Pan zapewne wie odwaga w urzędach jest na ogół towarem silnie deficytowym.
  • - Misjonarz w fotelu urzędnika to karkołomne połączenie. Misjonarze ryzykują nagłą i okrutna śmiercią.
  • - Poznałem nawet w Amazonii misjonarza, który zginął w taki sposób. Ja też mam niepokojące poczucie misji w tym co robię,ale nie sądzę abym został rzucony piraniom na pożarcie,choć pojawiły się już w naszych rzekach. Poza tym jestem już w wieku, w którym człowiek chciałby coś po sobie pozostawić, więcej dać niż wziąć. Mam gdzie mieszkać (pozdrowienia dla sąsiadów), czym jeździć, wystarcza mi na kalmary z białym winem w Splicie, dzieci mam mądre, szefa inteligentnego i wyrozumiałego, żonę, która zadawala się jednym futrem z norek ,niczego więcej mi nie potrzeba. No i jestem przekonany, że jeśli położyć na szali moje dobre i mniej udane pomysły, to nadal szala przechyla się na moją korzyść i to zdecydowanie.
  • - Czyta pan o sobie na forach internetowych?
  • - Od czasu do czasu.
  • I mocno się pan denerwuje?
  • - Ja to się denerwowałem Redaktorze kiedy chcieli mnie zastrzelić na Filipinach czy pod Zagrzebiem. Tak więc zaglądam,, ale nie uczestniczę w internetowych dyskusjach, bo - jak słusznie powiedziała  wybitna polska pisarka Dorota Masłowska - to jest dyskusja ludzi z zasłoniętymi twarzami. Ale z drugiej strony cieszę się, że udało mi się sprowokować dyskusję na kilka ważnych tematów .Choćby sprawa stosunku torunian do Krzyżaków. Czy powinno się w jakiś sposób upamiętnić ludzi, którzy założyli i ukształtowali na wiele wieków nasze miasto, a których reputacja i wizerunek jest jak się okazuje ciągle, be? A tak w ogóle to nie cierpię takiego przechodzenia przez życie, w którym głównym celem jest nikomu się nie narazić - jak się skacze między kałużami, to czasami trzeba ubrudzić sobie nogawki.
  • A propos brudzenia, na Rynku Nowomiejskim dał pan plamę w dosłownym tego słowa znaczeniu. Rdzawą, trudną do wywabienia.
  • - Instalacja upamiętniająca  film „Prawo i pięść" to zamknięta koncepcja artystyczna. Żeliwo w kolorze rdzy było pomysłem twórców, który rzecz jasna jak wszystko podlega ocenie.Natomiast nie kryję, że reakcje części tzw "środowiska" były irytujące, zwłaszcza gdy sprowadzały się do ujadania i szczucia. A przecież film, w którym zagrała plejada wybitnych aktorów, zasługuje na pamięć, choćby dlatego, że w całości był kręcony w Toruniu. Chcemy zresztą nawiązać do śpiewanej w nim wspaniałej ballady z muzyką Komedy i tekstem Agnieszki Osieckiej i zainaugurować w Toruniu w przyszłym roku, przegląd piosenki i ballady filmowej. 
  • - Mediom udało się wepchnąć pana na ring z profesorem Witoldem Chmielewskim, który zwykle ma inne zdanie niż pan.
  • - Kocham profesora Witolda "Lucim" Chmielewskiego i jest to uczucie autentyczne  , bo  jest przeciwnikiem  inteligentnym, wyrafinowanym i diablo złośliwym. Pan profesor robi wiele, żeby mi dokopać, ale zwykle nie kopiea poniżej pasa. Próbuje raczej wkomponować mnie w galerię postaci rodem z „Rewizora".A przy okazji pojawiło się w tym naszym sporze sporo niezwykle barwnych określeń, na czele z „Toruńskim Kredensem" i „duchem śmierci wiszącym nad miastem". Jakież to ekscytujące pole do polemik (śmiech).
  • Czym się różni Toruń Szmaka od Torunia Chmielewskiego?
  • - Niczym drogi Redaktorze, niczym, to tylko kwestia osobowości, interpretacji i skrytych marzeń. Profesor ma tendencję do kreowania pomysłów ubranych może w wysokie kanony estetyczne, ale jednak zdecydowanie akademickich. Chciałby nasycić przestrzeń miasta nowoczesnymi formami, na wzór swojej instalacji  „Środek świata". Ja zaś uważam że na obraz miasta zwłaszcza w odbiorzeh turystów bardzo pozytywnie wpływają realistyczne, o wysokim standardzie artystycznym, aranżacje i pomysły, które pokazują relacje obecnych mieszkańców wobec przestrzeni historycznej w której żyją.No i nie zgadzam się z doktryną, która zakłada, że nie wolno nam ingerować w historyczną przestrzeń. Stąd pomysły, aby w tę przestrzeń wkomponowywać ceramiczne rzeźby, murale z aniołami i różne takie smoki. W każdym jednak przypadku z konkretnym odniesieniem historycznym, bo nawet smoka przelatującego nad Toruniem odnotowano w sądowych zeznaniach świadków sprzed kilkuset lat.  Podczas prestiżowej konferencji poświęconej małej architekturze w hotelu „Sheraton" w Warszawie na 6 realizacji z całej Polski, przedstawianych jako wyjątkowo udane , aż trzy pochodziły z Torunia (Pręgierz, aranżacja poświęcona Lengrenowi i ceramiczne konterfekty średniowiecznych mieszczan). Jak widać pogląd prof. Chmielewskiego, który zarzuca mi „zagracanie" miasta średnio się broni.
  • Obejmuje pan obowiązki gospodarza Starówki - czym toruńskie stare miasto ma się wyróżniać od innych?
  • - Ono już się wyróżnia niesłychanie, bo w przeciwieństwie do np. gdańskiego czy warszawskiego jest w całości autentyczne.Zasadniczym  zadaniemToruńskiego Centrum Miasta jest ożywienie gospodarcze i budowanie wspólnej tożsamości ludzi zamieszkujących ten obszar, co z różnych powodów łatwe nie będzie.
  • Z miesiąca na miesiąc trudniejsze. Niebawem zostanie pan specjalistą od sektora bankowego, bo banki skutecznie zawłaszczają każdy wolny kąt starego miasta.
  • -  W Toruniu to ostatni moment, żeby zapanować nad sytuacją, która nieuchronnie prowadzi do obumierania Starówki, jak to się stało w Opolu. A przecież turyści nie przyjeżdżają do martwych miast, chcą uczestniczyć w życiu pulsującym w starym krajobrazie, a nie przechadzać się między kancelariami, biurami i filiami banków.
  • - Więc jakim pakietem atrakcji będziemy ich wabić?
  • -  Sprzedawać możemy na razie głównie Starówkę, bo potencjalnie bardzo atrakcyjne fortyfikacje pruskie nie są jeszcze odpowiednio przygotowanym produktem turystycznym. Postawiłem kilka lat temu na duże widowiska plenerowe w przestrzeni Starówki i to się sprawdza. Trzy tysiące osób w fosie zamkowej na inscenizacji „Carmen", Opery Nowa, to już coś. No i oczywiście wszystko co się wiąże z Kopernikiem, Planetarium,Orbitarium.....
  • -...no i słynny już wodotrysk zwany też „myjnią" albo „dżakuzi".
  • - Fontanna jest kontestowana głownie przez wiecznych malkontentów i wyrafinowanych estetów, których w Toruniu mamy zatrzęsienie. A przecież to efektowne widowisko dla ludzi o różnych gustach, wystarczyło przejść się letnim wieczorem i zobaczyć te tłumy. A tuż obok martwa i ciemna bryła świątyni sztuki nowoczesnej. To chyba daje trochę do myślenia?
  • - Miasto, które chce żyć z turystyki musi ponosić tego rodzaju koszty. Ale mam pretensję, że pan do tej fontanny nie przekonał toruńskich podatników.
  • -Było z tą fontanną trochę kłopotów. Przede wszystkim okazało się, że nasze oczekiwania przerastają możliwości programu komputerowego zainstalowanego przez wykonawcę. Na wiosnę software zostanie poprawiony i wówczas w pełni będzie można wykorzystać możliwości aranżacji swiateł. Będziemy zamawiać i zlecać aranżację kolejnych utworów, być może na zasadzie konkursu.
  • - Choćby pan skoczył z wieży ratuszowej dla promocji miasta i tak nie pozbędziemy się łatki „rydzykowa". Przywykł pan?
  • -  Jeszcze jako szef „Nowości" wymyśliłem skok świętego Mikołaja   z wieży ratuszowej na spadochronie, więc szlak jest przetarty (śmiech).A z tym " rydzykowem" to radziłbym uważać,bo jak się okaże, że jesteśmy termalnym kurortem na skalę światową, to co?.
  • Gdy już opróżni pan kiedyś urzędowe biurko, co wpisze pan sobie na listę największych osiągnięć?
  • - Pewnie renowację tarczy zegarowej na katedrze św. Janów. To jest bardzo wysoko,i raczej nie da się jej zniszczyć ani ukraść przez najbliższe kilkaset lat.Nawet ruscy nie dadzą rady. A teraz niech Pan mnie zapyta o życzenie pośmiertne.
  • Z prośbą o zaprojektowanie panskiego nagrobka zwrócic się  zapewne należy do prof. Chmielewskiego? 
    - Raczej powinna to być gustowna urna w kształcie "Środka Świata". Ja to może  niekoniecznie, ale przynajmniej Profesor będzie szczęśliwy, że wreszcie udało mu się zrealizować ten projekt.

 


oceń
0
0

( CCXXXV ) Druga twarz radnego Pawlikowskiego

środa, 03 grudnia 2008 22:50

   Paskudny numer wykręciły "Nowości"    dyrektorowi Dworu Artusa Markowi Pijanowskiemu. Opatrzyły jego zdjęciem publikację poświeconą  toruńskiemu radnemu Przemysławowi Pawlikowskiemu, w której pan radny został przedstawiony w wyjątkowo niekorzystnym i moralnie dwuznacznym świetle.
   Mniejsza o okoliczności, tym razem chodzi o grubą dziennikarską pomyłkę. Ilustrowanie krytycznego materiału zdjęciem twarzy jej negatywnego bohatera jest bez wątpienia celowym zabiegiem wzmacniającym drastycznie jego dolegliwość. Tym bardziej starannie należy sprawdzać czyje zdjęcie posyła się do druku.
   Historia mediów pełna jest zabawnych, absurdalnych ale i koszmarnych przypadków pomyłek publikowanych zdjęć, nie zawsze jednak dających się wytłumaczyć pośpiechem towarzyszącym pracy dziennikarzy. Często kryły się za nimi arogancja, nieuctwo, cynizm, niechlujstwo czy lekceważenie podstawowych zasad etyki  zawodu .
   Z którym z tych przypadków mieliśmy do czynienia tym razem? Na to pytanie muszą sobie odpowiedzieć przede  wszystkim wydawcy gazety. I nie sądzę aby tak dotkliwie nadszarpniętą wiarygodność tytułu udało się załatać  sprostowaniem czy kilkoma słowami przeprosin.



oceń
0
0

sobota, 21 października 2017

Licznik odwiedzin:  180 410  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 180410

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl