Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 321 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wybory w gminie - wśród ptaków wielkie poruszenie

czwartek, 20 listopada 2014 9:55

20141114_195228.jpg

 

   ...ci odlatują,ci zostają.

 

   Trzymając się terminologii ornitologicznej, odleciało nam w Toruniu z karmika spore stadko wiekowych ptaszysk wielu kadencji ( Krystyna Dowgiałło, Barbara Królikowska-Ziemkiewicz, Urszula Polak, Andrzej Jasiński, Aleksander Rojewski ) ustępując miejsca przy karmiku, nowym ptaszkom, głównie przystrojonym w barwy godowe "Czasu mieszkańców" (Sylwia Kowalska, Joanna Scheuring-Wielgus, Magdalena Olszta-Bloch), pilotowanym przez doświadczonego pelikanowca Macieja Cichowicza, który  z niejednego karmika ziarnka wyjadał.

 

   W gromadce radnych PO  ta sama szóstka wiernych hunwejbinów i tylko jeden nowy ptaszek, funkcjonariuszka Urzędu Marszałkowskiego Krystyna Żejmo-Wysocka. Miejsce przy karmiku (ledwie 410 głosów) wywalczył jej także funkcjonariusz UM  Łukasz Walkusz, w przedwyborczych sondażach medialnych jeden z dwu najgorzej ocenianych radnych ubiegłej kadencji, co nie przeszkodziło mu uzyskać najlepszy wynik wyborczy w Toruniu ( 2442 głosy). Jak z tego widać elektorat ma własne kryteria oceny radnych i nawet tak z pozoru rujnująca reputację  radnego Piotra Wiśniewskiego (także PO) rekordowa statystyka nieobecności na głosowaniach (500) nie przeszkodziła mu dostać się ponownie do karmika i to z odległego 12 miejsca.

 

   W kluczu radnych PiS-u (także 7 mandatów) sytuacja podobna, chociaż tutaj mamy kilka nowych ptaszków. Urbitorianin Wojciech Klabun w parze z Iwoną Michałek, strojną w piórka Gowina, oraz dwa okazy, których miejsce przy karmiku nie jest do końca jasne.Pierwszy to aktualny zastępca prezydenta Zbigniew Rasielewski, który w przeciwieństwie do batalii o stanowisko prezydenta,kiedy to krył się po kątach, otrzymał od elektoratu swobodny dostęp do karmika ( 1905 głosów) ale nie jest pewne czy nie będzie zabiegał o utrzymanie się na dotychczasowej grzędzie.Drugi to oświatowy nestor, trzeci  zastępca prezydenta Ludwik Szuba z mizerną ilością 335 głosów i raczej bez szans pozostania na grzędzie.

 

   Pomimo ogromnego apetytu i obficie sypanej karmy, stadko występujące w barwach prezydenta Zaleskiego z trudem doleciało niezbyt okazałym kluczem się do karmika. Spośród 6 miejsc, dwa , Sławomira Kruszkowskiego (470 głosów) i Witolda Waczyńskiego ( zaledwie 224 głosy !) ,to efekt ciągnięcia za uszy przez samego prezydenta Zaleskiego i jego pierwszego zastępcę Zbigniewa Fiderewicza. Nowa twarz w tym gronie jest tylko jedna:dr Marcin Czyżniewski ( syn śp. Romana Czyżniewskiego, wiceprezydenta Torunia w latach schyłkowego Peerelu) były rzecznik prasowy prezydenta Zaleskiego, obecnie wykładowca akademicki i rzecznik prasowy UMK, biegle władający językiem czeskim uznany kolekcjoner wieszaków ubraniowych. Do towarzystwa przy karmiku będzie miał byłego policjanta, organiścinę, wioślarza, syna koszykarza ze słynnego azs-owskiego teamu "Twardych Pierników" w czasach środkowego Gomułki oraz trenera dyscypliny sportowej, której strategia-zdaniem mojego bramkarza z klubu studenckiego " Od Nowa" Jasia Marihuany- zawarta jest w zawołaniu bojowym:'gaz do dechy i cały czas w lewo!". Taka była wola ludu.

 

   Ostatecznie przy karmiku znalazło się jeszcze miejsce dla Ostatniego Mohikanina, żeglującego pod samotnym czerwonym  żaglem SLD, przewodniczącego Rady Miejskiej minionej kadencji Mariana Frąckiewicza, któremu wypada tylko współczuć, bo po wielu latach obecności przy karmiku znowu nie będzie miał do kogo dzioba otworzyć.

 

   Takie jest tworzywo z którego teraz przyjdzie ulepić lokalną ustawodawczą władzę samorządową, miejmy nadzieję, że nie w postaci bałwana, z garnkiem na głowie i  marchewkowym nosem, który nam się roztopi już pierwszej wiosny.

 

   Na zakończenie jeszcze słów kilka o tych ptaszkach, których przy karmiku zabrakło. Nie mam tu na myśli bynajmniej gwiazdy lokalnej telewizji spółdzielczej redaktora Mariusza Orłowskiego  zwanego w nieprzychylnych mu kręgach "Mariolką", który sam sobie strzelił w stopę przeprowadzając w czasie kampanii wyborczej służalczy wywiad z prezydentem Michałem Zaleskim. Chodzi mi raczej o takich kandydatów na radnych, umieszczonych zresztą na dobrych miejscach list wyborczych, jak ceniona  neurolog Barbara Litwin ( lista prezydenta Zaleskiego), dr nauk medycznych, kardiolog dziecięcy i znany społecznik a także literat  Janusz Czarnecki ( PO), czy szef Interdyscyplinarnego Centrum Nowoczesnych Technologii UMK prof. Jerzy Łukaszewicz ( lista prezydenta Zaleskiego).

 

   Ile jeszcze lat, ile kadencji samorządowych musi upłynąć, aby tacy ludzie znaleźli uznanie w oczach wyborców ?


oceń
13
0

Krajobraz przed wyborami czyli ornitologia stosowana (wraz z glosą prof. L. Witkowskiego)

środa, 12 listopada 2014 21:25

    I

   Na kilka dni przed wyborami samorządowymi  prof. Jerzy Stępień, jeden z twórców reformy samorządowej, stwierdza z goryczą, że "w tej chwili nie możemy już mówić o samorządzie gminnym w ogóle. Zachodnioeuropejski standard cywilizacyjny fundamentu demokracji zamieniliśmy w samodzierżawie." (GW 12.11)

   W długiej wyliczance chorób i dolegliwości, na jakie zdaniem prof. Stępnia cierpi nasz samorząd na pierwszy plan wysuwa się nepotyzm i całkowita utrata wiary przez społeczności lokalne, zwłaszcza te mniejsze, w możliwość zmiany.

   Przyczyny  wykoślawienia idei samorządności w Polsce prof. Stępień doszukuje się  w przeforsowanej w roku 2001 przez koalicję SLD-PSL ustawie o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta. Po kilkunastu latach jej obowiązywania okazuje się, że zamiast mężów opatrznościowych, którym można bez obaw powierzyć prowadzenie całości spraw publicznych, mamy zbyt silną, jednoosobową władzę obrośniętą układem administracyjnym i zmarginalizowane rady gmin, sprowadzone do roli, jaką pełniły w głębokim Peerelu.

   Coraz silniej akcentowany, także prze partie polityczne, postulat ustawowej kadencyjności na stanowiskach wójtów, burmistrzów i prezydentów, to zdaniem prof. Stępnia jedynie próba zwalczania objawów choroby a nie jej przyczyn, a lekarstwo może zostać podane i tak najwcześniej za cztery lata.

   No to gdzie jesteśmy z tym  naszym samorządem lokalnym ? Jeśli opierać się na diagnozie prof. Stępnia, to gdzieś w pierwszych latach XIX-wiecznych reform carów rosyjskich. Wszystko, co wybiega ponad to, traktować zatem należy jako miłe zaskoczenie, bez zbytnich złudzeń i nadziei, że może być jeszcze lepiej.

 

   II

   Sprowadzając rzecz całą na grunt toruński, cieszmy się zatem, że nie rozjechały nam się dwa końce nowego mostu, a budowane  obiekty publiczne pozostaną dla przyszłych pokoleń, co prawda bez gwarancji, że ich ostateczne przeznaczenie będzie się pokrywać z pierwotnym, za to z całkowitą pewnością i nieuchronnością obciążeń kredytowych.

   Jak na prowincjonalne miasto z wygórowanymi albo wręcz niezdrowymi ambicjami wepchnięcia się na cywilizacyjne krajowe salony, kadry samorządowe mamy może niezbyt lotne, ale twardo stąpające po ziemi. Poza nielicznymi wyjątkami wszyscy radni mijającej kadencji chcieliby dalej pracować dla dobra lokalnej demokracji, nawet za skromną dietę i bez możliwości samochodowych delegacji do Madrytu. W tej sytuacji miejsca dla nowych nazwisk jest tyle, co kot napłakał. No, chyba że elektorat przypomni sobie nagle przed urną wyborczą, iż większość z radnych, niezależnie od barw, głosowała za rozpirzeniem placówki kulturalnej w Domu Harcerza, zapewne w słusznym przekonaniu, że bez tego nigdy się nie dowiemy, kto na tym chciał zrobić interes.

   Zapał  kandydowania do Rady Miasta i krzewienia lokalnej demokracji jest tak duży, że na listach wyborczych pojawili się wszyscy zastępcy prezydenta,nawet ci, którzy sobie wyraźnie nie radzili na tym stanowisku z powodu sędziwego wieku, a jeden z nich podjął się nawet niewdzięcznej roli kandydowania na stanowisko szefa miasta, żeby obecny miał w ogóle jakąś konkurencję. Przy czym skłonny jestem założyć się o jego kolekcję czapek  eksponowaną w gabinecie, że musi z tego powodu budzić się po nocach zlany potem, bo nie jest łatwo konkurować z własnym przełożonym, nawet jeśli przy każdej okazji podkreśla się, że to tylko na niby.

   Jak zwykle przy takich okazjach pojawiły się na naszym lokalnym podwórku różne egzotyczne ptaki stroszące wdzięcznie piórka i wypatrujące karmników. Oczywiście karmy nie starczy dla wszystkich, ale przynajmniej jest hałaśliwie i kolorowo.Jak najwięcej takich ptaszków, to może w przyszłości uda im się wydziobać coś dla siebie.

   Jeśli  chodzi o koloryt tej kampanii, to poza oblepiającymi słupy sygnalizacji świetlnej planszami z podobizną urzędującego marszałka województwa w  sposób szczególny przyciąga uwagę hasło wyborcze radnego Piotra Wiśniewskiego z PO. Otóż zapewnia on, że "woli pracować niż debatować". I wcale nie musi tego udowadniać. Pan radny jest rekordzistą mijającej kadencji w absencji na głosowaniach podczas sesji Rady Miasta. Uzbierał ich równo 500. Ciekawe, czy uda mu się pobić ten rekord w następnej kadencji, na którą  zapewne liczy!

   Czy może być jeszcze gorzej? Może. Dla przykładu w Olsztynie  urzędujący prezydent ma w sondażach jedynie  20 proc.poparcia  a jego główny konkurent, oskarżony o molestowanie urzędniczek i gwałt, prezydent poprzedniej kadencji prawie dwa razy tyle. Tymczasem olsztyński sąd do dzisiaj nie potrafi w tej sprawie wydać werdyktu, a elektorat jak widać wie swoje.

   PS. Pojawiający się od jakiegoś czasu w publikacjach prasowych i programie wyborczym komitetu "Czas mieszkańców" postulat utworzenia w Toruniu stanowiska plastyka miejskiego w celu wprowadzenia ładu estetycznego w przestrzeni publicznej  jest o tyle niefortunny, że w okresie poprzedzającym pierwszą z brzegu kampanię wyborczą  nie pozostałoby mu nic innego, jak obwiesić się na latarni przed Urzędem Miasta. Z projektem ustawy o ochronie krajobrazu na piersiach.I zapewne minie jeszcze wiele lat zanim projekt ten stanie się obowiązującym prawem.

   Poniżej glosa prof. Lecha Witkowskiego, przewodniczącego Rady Prezydenckiej prezydenta Torunia w I kadencji bezpośrednich wyborów samorządowych (2002-2006)

 

Mnie też bardzo poruszyła perspektywa twórcy/orędownika rozwiązań samorządowych. To z pewnością jedna z najważniejszych wypowiedzi minionych miesięcy wręcz. Kudy tam do niej zaśmiecającym media gadaninom o tym ile nakradli posłowie w oszukańczych wyjazdach zagranicznych, czy ostatnio dlaczego i kto rzucał kamieniami na Święcie Niepodległości. Ale na fali euforii wyborczej troska o sam wybór przesłoni znaczenie dramatycznej i rozpaczliwej wypowiedzi prof. Stępnia. Kadencyjność też nie rozwiąże spraw, skoro lokalnie można zawsze zawrzeć sojusz jak nie przymierzając premiero/prezydent Putin ze swoim zmiennikiem, co wielu i tak jest na rękę. Natomiast kluczowe wydaje mi się uruchomienie mechanizmu ssania do centralnej polityki rządowej i parlamentarnej realnych przywódców samorządowych, o wielkim doświadczeniu, którzy tym bardziej przewietrzyliby ławy poselskie rozmaitych janczarów sejmowych, czy wzmocnili mądrość Izby refleksji senackiej.
Wówczas i do władz ministerialnych nie trafialiby koledzy królika, albo koleżanki króliczki, ale wiarygodni znawcy problematyki społecznej, samorządowej, administracyjnej nie wyłączając. Władze samorządowe i jakość życia politycznego w centrum to naczynia połączone ale słabo i tylko jednostronnie. Polityka partyjna nie wydaje się tu przyjazna obywatelowi. Nie darmo przebija się idea 'budżetu obywatelskiego' czy nie darmo udało się nam rozbić w proch aspiracje partyjne w Toruniu, gdy w I wyborach bezpośrednich prezydentów wygrał w Toruniu Michał Zaleski. Zbyt cenię Pana Prezydenta, abym był skłonny uznać, że jego rola społeczna powinna się nieustannie ziszczać lokalnie w zapewne narastających presjach rywalizacyjnych. Uważam, że JUŻ, a z kolejnymi wyborami tym bardziej byłby lepszym Ministrem od niejednego właśnie nam 'miłościwie' panującego, choć często nie panującego nad materią mu podlegającą. I to nie dotyczy przecież kwestii aspiracji czy ambicji ale realnej potrzeby społecznej. Niech mądrzy i doświadczeni znajdują dla siebie miejsce mogące jak najszerzej spożytkować ich wiedzę i kompetencje w możliwie najlepszej konstelacji. Ale i sanacja realiów partyjnych jest tu konieczna, bo list kandydatów do władz i izb wszelakich nie tworzą duchy, a jak już to często i lekkoduchy. A tu znowu połowa społeczeństwa pozostanie w domu, albo i więcej. Więc krzycząc niemo z bólu, że coś jest nie tak nie dają zarazem recepty, ani tym bardziej remedium. Więc do społeczeństwa obywatelskiego nam ciągle daleko i bliżej długo nie będzie. Chyba że się obudzimy po jednych czy drugich wyborach, czy jednej czy drugiej aferze. Oby nie trzeba ich za dużo aby nie powstał obraz ze znanej stajni starożytnej. Bo nikt tu Herkulesem nie będzie. 

                                       *    *    *

   Z samouczka kandydata:

Katalog typowych zalet kandydatów eksponowanych na plakatach wyborczych: aktywność, skuteczność, uczciwość, wierność ideałom, pracowitość, zaangażowanie, doświadczenie, bezpartyjność, solidność, solidarność, otwartość, konsekwencja, serdeczność, słowność, prawdomówność, odwołania do Biblii i Ewangelii ( ostatni będą pierwszymi. po owocach ich poznacie ) i numerologii ( szczęśliwa siódemka ). 


oceń
14
0

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  170 375  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 170375

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl