Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 321 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Pole niekoniecznie wspólne

poniedziałek, 30 stycznia 2017 9:32

 

 

 

   W programie frontmana frankowiczów redaktora Macieja  Pawlickiego „Studio Polska” emitowanym przez TVP prędzej czy później musiało dojść do nieszczęścia. Formuła talk-show w którym publiczność szuka chaotycznie i na oślep jakiegoś mitycznego pola wspólnego „wykonując polecenia prowadzących” to pomysł rodem z Korei Północnej. Tym bardziej , że prowadzący  miotają się po studio w poszukiwaniu własnego ogona, napędzani przekonaniem  o swojej nieomylności i wyjątkowej sprawności dziennikarskiej.

   Sytuacja kiedy  na początku programu poświęconego manipulacji informacją  prowadzący odczytuje fałszywy news o aresztowaniu lidera partii opozycyjnej Ryszarda Petru pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji, po czym z głupawym uśmieszkiem dementuje go po kilkudziesięciu sekundach,  to jazda po bandzie bez trzymanki o konsekwencjach, które powinny redaktora Macieja  Pawlickiego  zdmuchnąć błyskawicznie z anteny. Choćby dlatego, że spreparowana informacja puszczona w świat za pośrednictwem  mediów a zwłaszcza anteny telewizyjnej  żyje własnym medialnym i internetowym życiem, nawet jeśli została zdementowana po kilku sekundach.

Jeśli redaktor Maciej  Pawlicki o tym nie wiedział, co go dyskwalifikuje jako dziennikarza, albo zapatrzony w czubek własnego nosa zignorował, to znaczy, że dostał od TVP do ręki brzytwę, która trzeba mu jak najszybciej zabrać. Bo inaczej nie tylko siebie potnie ale i innych pokaleczy.


oceń
21
494

Szklana pułapka-niekończąca się opowieść

sobota, 21 stycznia 2017 9:04

    Prezes TVP Jacek Disco Kurski zapowiada, że jak tak dalej pójdzie, to znaczy jak dalej obywatele nie będą opłacać abonamentu, to on Prezes Jacek Disco Kurski będzie musiał drastycznie ograniczyć misję telewizji publicznej. Nie będzie Zenka Martyniuka ani rolników szukających żony, nie będzie już z kim rozmawiać ani szukać nie będzie można pola wspólnego w programie Macieja Pawlickiego i takiej jednej redaktorki przebierającej się co program za inny namiot wieloosobowy. Pozostaną tylko reklamy środków na zatwardzenie i całodobową erekcję. No może jeszcze pozostanie satyryczny program Marcina Wolskiego "Na zapleczu wizji", który często ma tyle wspólnego z satyrą co Władysław Gomułka z demokracją (podobnie zresztą jak geriatryczne "Szkło kontaktowe" w TVN24 z trudem utrzymujące szybkość wypowiedzi dyskutantów w granicach dziesięciu słów na minutę).

   Tak będzie, bo prezes Jacek Disco Kurski doszedł do ściany. Na początku swojej prezesury miał jeszcze w kasie 100 milionów złotych a teraz brakuje mu 200.

   A wszystko dlatego, że obywatele pomimo próśb, nalegań i groźnych pohukiwań, pomimo wzmożonej aktywności listonoszy inwigilujących nasze mieszkania i sprawnych egzekucji gdy już dopadną jakiegoś niepłacącego emeryta lat 89, pomimo zatem wzmożonego wysiłku zmierzającego do wzrostu ściągalności abonamentu,  tej ściągalności nadal nie chcą się podporządkować. A sprzyjają temu ułomnie przepisy ustawy o opłatach abonamentowych nakazujące abonament płacić nawet za telewizor używany wyłącznie jako skrzynka na kartofle, ale wyłącznie wówczas gdy telewizor mamy zarejestrowany. A obywatele od dawna  telewizorów nie rejestrują.

   To teraz trzeba ścigać emerytów, którzy telewizory rejestrowali jeszcze za wczesnego Gierka i jakiś ślad w papierach po tych rejestracjach pozostał. No, ale na jak długo tych pieniędzy z ekshumowanych rejestracji starczy? Wprawdzie prezes Jacek Disco Kurski zapewnia, że już wkrótce do TVP pieniądze z abonamentu popłyną szerokim strumieniem, bowiem ma on, czyli Prezes, wiarygodny projekt sprawnego uszczelnienia poboru abonamentu opartego o instytucję "domniemania", jest to jednak raczej coś w rodzaju zaklinania deszczu na Saharze.

   A co z powszechną opłatą audiowizualną - zapyta ktoś złośliwie - zapowiadaną  z wielkim szumem prawie przed dwoma laty przez ówczesnego ministra "Czabanescu"? Ano "na ten moment" (ulubione powiedzenie reporterów TVP Info) kompletna dupa. Okazało, że trzeba to uzgadniać z Brukselą, a to zdaniem obecnego szefa Rady Mediów Narodowych Czabanescu oznacza wieczność albo jeszcze dłużej. Dlatego przewodniczący Czabanescu umywa ręce i woli knuć jak tu wykopać z fotela prezesa Jacka Disco Kurskiego.

   Tak, że zachowajmy czujność, starannie przyglądajmy się przez wizjery tym, którzy zapukają do naszych drzwi. I dajmy sobie spokój z misją TVP. Bez Zenka Martyniuka też da się żyć.


oceń
23
430

Leksykon Demokracji Stosowanej (część IX) Atrapa

poniedziałek, 16 stycznia 2017 18:45

 

   Jak wszystko co podstępne, zwodnicze, złudne, niejednoznaczne, wyrafinowane, także i atrapa ma francuskie pochodzenie. W wersji popularnej jest to imitacja artykułów spożywczych lub puste opakowania ustawiane na wystawach sklepowych. Kto pamięta sklepy z epoki stanu wojennego, ten wie, że zastosowanie atrap w handlu zostało u schyłku PRL-u twórczo rozwinięte i doprowadzone do perfekcji. Pobieżna nawet znajomość historii dowodzi jednak, że atrapami od dawien dawna zastępowano praktycznie wszystko. Aby nie sięgać za daleko w mrok dziejów przypomnijmy tylko, że ostatnim carom na trasie przejazdu pociągu ustawiano w szczerym polu, w celu poprawy samopoczucia, atrapy kamienic, a wycięte z dykty sylwetki czołgów i samolotów z lubością wykorzystywano podczas ostatniej wojny światowej.
W czasach umacniania władzy ludowej i budowy społeczeństwa socjalistycznego stosowano w Polsce atrapy na ogromną skalę. Atrapą był prezydent Bierut, sejm, stronnictwa polityczne za wyjątkiem przewodniej siły narodu, niezawisłość sądów, suwerenność wojska i autonomia związków zawodowych, o swobodach obywatelskich nie wspominając.
Nic też dziwnego, że w pierwszych latach odrodzonej demokracji wiele wysiłku poświęciliśmy na obalanie atrap właśnie. I wszystko było by dobrze gdyby nie pojawiające się od jakiegoś czasu ponure przekonanie, że pomimo tych starań atrapą jest nadal całe nasze demokratyczne państwo. Nie spełnia ono bowiem podstawowych funkcji wynikających z jego klasycznej definicji. Pomimo bardziej i mniej autentycznych wysiłków kolejnych rządów nadal nie zapewnia obywatelom bezpieczeństwa, podstawowej opieki zdrowotnej, sprawnego i uczciwego wymiaru sprawiedliwości, stabilnego systemu podatkowego, ochrony przed oszustwami w stylu „Amber Gold” i tak dalej i tak dalej, aż po bolesne wyznanie ministra Sienkiewicza, zarejestrowane dla potomności przez kelnerów restauracji „Sowa i przyjaciele” przyznającego, że nasze państwo istnieje tylko teoretycznie. Innymi słowy:” dotknięte trądem doktryny liberalnej państwo polskie jest w stanie rozkładu a jeśli proces ten będzie trwał nadal to nasza niepodległość będzie fikcją, a państwo zwykłą atrapą”.( ta zlekceważona diagnoza gen. Wileckiego sprzed lat w miarę upływu kolejnych lat rządów Platformy stawała się coraz bardziej oczywista.).
Podejmowana od roku przez PiS rozpaczliwa próba, zrzucenia tego balastu i podniesienia kotwicy przytrzymującej nasze państwo w strefie republik bananowych, wydobywa na światło dzienne, nie tylko kolejne warstwy politycznego mułu ale i obnaża skrywane dotąd atrapy w sferach, w których nikt by się tego nie spodziewał. Okazało się na przykład, że swego rodzaju atrapą jest nawet Trybunał Konstytucyjny którego sędziowie zamiast niezłomnie stać na straży prawa niczym wieże z kości słoniowej sami to prawo łamią ostentacyjnie ignorując przepisy kodeksu pracy dotyczące urlopów wypoczynkowych wypłacając sobie gigantyczne ,wielotysięczne ekwiwalenty.
Tak, że nie ma lekko, a droga do społecznej rzeczywistości pozbawionej tandetnych atrap kręta i daleka. Coś tam wprawdzie rysuje się na horyzoncie, ale bądźmy czujni, bo może to tylko kolejna atrapa, którą za chwilę obali wiatr historii.

 

Poniżej atrapa radiowozu policyjnego z okresu III RP (Polska centralna w okolicach Koluszek)

 

atrapa.jpg


oceń
27
326

Poseł Myrcha i Władca Much

sobota, 07 stycznia 2017 20:59

 

   Demon Belzebub zaliczony przez św. Tomasza z Akwinu do grupy upadłych aniołów Cherubów to starosemicki Władca Much i Przyboczny Generał Piekła. Pojawia się on u Mickiewicza w III części "Dziadów"  gdzie dyscyplinuje pomniejsze diabły dobierające się do Senatora: "Od cara zwierzchność mam !"

   W hierarchii piekielnej Belzebub, miał nad sobą tylko jednego zwierzchnika, Lucyfera.Tak więc dla Mickiewicza car to Lucyfer.

  Nie do końca natomiast wiadomo dlaczego toruński poseł Arkadiusz Myrcha dołączył w publicznej telewizji Belzebuba do orszaku króli składających pokłon Jezusowi w Betlejem. Być może było to  świadome przejęzyczenie będące pretekstem  do nagłośnienia przez pana posła podejrzenia: "chyba jakiś diabeł czuwa nad TVP". I zamącił mu w głowie.

   No to teraz trzeba posłać po egzorcystę.

 

Poniżej poseł Myrcha jako alegoria Belzebuba

 

 

belz.jpg


oceń
22
300

Petru na delegacji

wtorek, 03 stycznia 2017 22:45

 

 

 

rejs 2.jpg


oceń
23
240

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  170 400  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 170400

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl