Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 321 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Toruń kulturalny inaczej

piątek, 23 stycznia 2015 21:49

  Wbrew oczekiwaniom nielicznych publicystów, a zgodnie z prognozami większości, lokalne inicjatywy obywatelskie skonfederowane w Porozumienia Ruchów Miejskich nie osiągnęły znaczącego sukcesu w ostatnich wyborach samorządowych. Spośród komitetów wyborczych zawiązanych w 12 miastach, które przystąpiły do Porozumienia jedynie w Gorzowie udało się przejąć władzę  (prezydent + siedmiu radnych). W Toruniu, Opolu, Raciborzu i Świdnicy ruchy miejskie zdobyły po kilka mandatów radnych, co w połączeniu z pięcioma mandatami w radach dzielnicowych Warszawy daje wynik mniej niż skromny.

    W Toruniu ruch miejski występujący pod szyldem „Czas mieszkańców” zagarnął cztery miejsca (w  25 mandatowej Radzie Miasta), zapowiadając w kampanii wyborczej, że przewróci całe miasto do góry nogami, przewietrzając skostniałe struktury urzędnicze i otwierając nowe furtki dla inicjatyw obywatelskich.

  Wprawdzie w programie „Czasu mieszkańców”, wiele  postulatów było niedorzecznych albo nierealnych, świadczących o tym, że  autorzy nie mają zielonego pojęcia o zarządzaniu miastem, ale zawierał też interesujące i wartościowe propozycje zwłaszcza ze sfery kultury i szeroko pojętej organizacji przestrzeni publicznej.

  Tymczasem w ocenie miejscowej prasy (patrz Marek Nienartowicz „Partyzanci całkiem ładnie ułożeni”, "Nowości" 21.01/15) toruńscy partyzanci miejscy po wyjściu z lasu (tu niepokojące skojarzenie z partyzantami gen. Moczara, którzy kiedy już raz wyszli z lasu nie zamierzali nigdy do niego wrócić.przyp.as) prawie natychmiast spuścili z tonu i dzisiaj ani im w głowie przyjmować na siebie rolę twardej opozycji, tym bardziej, że na dzień dobry dostali wszystko czego chcieli, zarówno jeśli chodzi o stanowiska w Radzie Miasta jak i w pakiecie wnioskowanych przez nich poprawek do budżetu miasta.

   Otóż nie do końca można się z taką oceną sytuacji zgodzić, bo po pierwsze: stymulowane przez Czas Mieszkańców poprawki budżetowe mają w większości charakter kwiatków do kożucha, a po drugie radni toruńscy zrobili wprawdzie spektakularny gest i utworzyli specjalnie pod aspiracje Czasu Mieszkańców nową komisję rewitalizacji miasta,  ale jednocześnie  nie dopuścili do objęcia przewodnictwa komisji kultury przez radną i kandydatkę na prezydenta Torunia Joannę Scheuring - Wielgus, na czym ruchowi Czasu Mieszkańców szczególnie zależało.

   Co więcej, w ogóle zlikwidowali komisję kultury  powołując w jej miejsce dziwoląg w postaci komisji polityki społecznej, zdrowia oraz kultury i promocji,powierzając jej przewodnictwo radnej z klubu PO, na co dzień wysokiego funkcjonariusza Urzędu Marszałkowskiego .

   Tym samym radni miasta o znaczącym potencjalne kulturalnym i jeszcze większych kulturalnych aspiracjach, na dodatek wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako jedyni w Polsce zafundowali sobie  hybrydową komisję w stylu „szwarc, mydło i powidło”, zapewne tylko po to aby utrzeć nosa niezdrowym w ich ocenie zapędom Czasu Mieszkańców.

   W ten oto sposób sfera kultury w toruńskiej Radzie Miasta wylądowała na dalekich peryferiach spraw mniej ważnych i nieważnych zupełnie, gdzie szmira mówi dobranoc, a do tańca przygrywa „Bayer Full”.

   Inna sprawa, że wpisywanie się przedstawicieli ruchów miejskich natychmiast po zdobyciu mandatów w dotychczasowe konstelacje  rządzące samorządami,jest zjawiskiem ogólnopolskim, sygnalizowanym z różnych zakątków kraju.

   PS.Jeśli mielibyśmy porównywać zakres działania komisji Rady Miasta Torunia utworzonej na gruzach komisji kultury to chyba tylko ze strukturą Wydziału Kultury i Spraw Społecznych Urzędu Miasta w Koszalinie, który oprócz organizacji wystaw w miejskiej galerii "Ratusz" zajmuje się takimi sprawami jak nadzór nad żłobkami i ustalanie rozkładu godzin pracy aptek.

 

***

  Poniżej,z życia Rady Miasta Torunia: obradujący radni udają się na zasłużoną przerwę obiadową.( z zagubionego portfolio Ivone de Zumbach-Sternitz, karton XIV).

 

artysci-scal.jpg

 


oceń
24
0

Polska w epoce franka

poniedziałek, 19 stycznia 2015 14:17

 

   Gwałtowny wzrost kursu franka szwajcarskiego podzielił Polaków na dwie kategorie:

Pierwsza to  nie najgorzej sytuowani Rodacy, przedstawiciele klasy średniej, z kredytami mieszkaniowymi i budowlanymi we frankach,którym-zdaniem większości mediów i części polityków- rząd, banki  i wszyscy Święci powinni natychmiast udzielić pomocy,aby żyło im się lżej.

 Druga to wszyscy pozostali, w tym osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie ,ludzie starsi na głodowych emeryturach i rentach,schorowani, bezrobotni, zadłużeni po uszy w złotówkach, eksmitowani z mieszkań, gnębieni przez komorników, którzy powinni sobie radzić sami, bo lajf is brutal a polskie państwo  biedne i nie stać go na  żadne rozbuchane  osłony socjale.

   Szkoda tylko, że 25 lat temu nikt nie wyjaśnił Polakom dokładnie na czym polega demokracja w wersji kapitalistyczno-liberalnej i kto tak naprawdę będzie z niej korzystał, a komu przypadnie jedynie gówno w sreberku i kilka nowych narodowych rocznic.

   Oczywiście można cały problem załatwić w prosty sposób i ulżyć doli zdołowanych przez franka Rodaków, przeznaczając  na ich wsparcie datki z kolejnej edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zapewne Jurek Owsiak nie będzie miał nic przeciwko temu, może  sam  też na tym skorzysta ?  


oceń
22
0

Mahomet w milionowym nakładzie

środa, 14 stycznia 2015 18:27

   Pierwszy po zamachu numer francuskiego satyrycznego pisma "Charlie Hebdo" z Mahometem na okładce ukazał się w wielomilionowym nakładzie  i tłumaczeniu na 16 języków. Przed zamachem tygodnik z trudem sprzedawał 35 tys. egzemplarzy.

   Cena niebotycznego zwiększenia nakładu i zapewne wyjścia z ciężkiej sytuacji finansowej tygodnika to 17 ofiar i trudne do przewidzenia konsekwencje kpin i szyderstw z założyciela jednej z największych religii świata. Kpin i szyderstw, które jakoby wpisują się w "europejskie" nasycone liberalizmem standardy wolności słowa. Standardy, których nosicielem, orędownikiem i żarliwym obrońcą mieni się od lat Francja.

  W komentarzach do tego stygmatyzującego wydarzenia, jakoś niewiele można odszukać refleksji nad cienką, czerwoną linią, której nikomu przekraczać nie wolno pod żadnym pozorem, a już na pewno nie pod pretekstem drwin z uczuć religijnych, czyichkolwiek.

  W polskich mediach elektronicznych relacje z tego, co się wydarzyło w Paryżu, obnażyły przy okazji żałosny poziom naszego dziennikarstwa informacyjnego. To chaotyczne i mozolne siłowanie się ze słowami, te dziwaczne synonimy nijak mające się do istoty relacjonowanych wydarzeń, ci jacyś "współpracownicy" terrorystów zamiast wspólników,  te zabudowania zakładów graficznych na obrzeżach Paryża jako miejsce "schronienia" zamachowców zamiast,- co oczywiste-, ukrycia, to bezmyślne powtarzanie za oficjalnymi komunikatami francuskimi eufemizmu o działaniach zmierzających do "zneutralizowania" sprawców, kiedy wiadomo, że jedyne zneutralizowanie, jakie wchodziło w grę to ich  unieszkodliwienie czyli zlikwidowanie.

   Te kaskady narracji nie wnoszącej nic, ale to nic istotnego, do tego, co dzieje się za plecami skupionych głównie na sobie dziewczątek z mikrofonami. Ta maniera rodem z telewizji śniadaniowych narzucająca dramaturgię szatkowania kapusty tam, gdzie szatkowane są właśnie podwaliny naszej europejskiej cywilizacji.

   Całe to medialne mocowanie się z materią słowa trudną do okiełznania byłoby nawet pouczające, gdyby nie było jednocześnie tak  żałosne. Nie pozostaje nic innego jak wysłać esemesa (za 3,40 + VAT): "Nie upadajcie na duchu, moc waszych anten jest z wami!"

   Szkoda tylko, że nie udało wam się zrobić selfie z zamachowcami. Może innym razem.

 


oceń
22
1

Uwaga! To nie chmury. To Pałac Kultury !

poniedziałek, 05 stycznia 2015 13:28

 

 

   W internecie wrzawa z powodu nowej czołówki "Wiadomości", sztandarowego programu informacyjnego TVP1. Ciężkie słowa padają nie tylko pod adresem autorów tego dzieła, ale i całej TVP. No, jeśli to nawet nie jest plagiat czołówki brytyjskiej stacji ITV z roku 2008, to niebezpiecznie blisko się o niego ociera.

   W wersji brytyjskiej czołówka kończy się najazdem na na londyński zegar Big Ben, w polskiej na zbliżeniu tarczy zegara na Pałacu Kultury. Pomijając kwestie wątpliwej oryginalności czołówki "Wiadomości" i sensu wydawania pieniędzy z coraz skromniejszych wpływów za abonament na takie przedsięwzięcia, skorzystajmy z okazji i przyjrzyjmy się nieco bliżej obu zegarom.     Londyński Big Ben, wiadomo, wisi na prawie stumetrowej Wieży Zegarowej Pałacu Westminsterskiego od roku 1858, ma siedem metrów średnicy i co jakiś czas staje za sprawą nadzwyczajnych wydarzeń (ostatnio unieruchomiło go stado ptaków, które obsiadły wskazówki). Warto  dodać, że na każdej tarczy znajduje się łacińska inskrypcja "Panie, zachowaj naszą królową Victorię!"

   Podobny napis na tarczy zegara zdobiącego Pałac Kultury i Nauki dopiero od sylwestrowej nocy 2000 roku musiałby brzmieć: "Panie, zachowaj naszego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego!", co było w tamtych czasach raczej trudne do przełknięcia przez elektorat.

   Różnic jest więcej.Tarcza zegara na Pałacu Kultury ma nieco mniejszą średnicę (6,3 m) ale za to wisi wyżej, 152 metry ponad ziemią i przez kilka lat był to zegarowy rekord świata, pobity dopiero przez zegar z Arabii Saudyjskiej (160 m nad ziemią).

 O ile historia budowy neogotyckiej Wieży Zegarowej w Londynie nie budzi większych emocji, to entuzjazm towarzyszący budowie ukończonego w roku 1955 Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, gasł w zastraszającym tempie. Jeszcze przed jej rozpoczęciem  w roku 1952 Jan Brzechwa (ten od "Lokomotywy") zapewniał: "Będzie trwał, jak miłość do dziecka/będzie trwał, jak władza radziecka!"*, a już w cztery lata później z tarasu widokowego rzucił się pierwszy samobójca. Był to wprawdzie obywatel francuski, ale sześciu następnych to już byli nasi.

 Pałac Kultury przetrwał  najtrudniejsze lata i po skuciu z elewacji niektórych, źle się kojarzących nazwisk został nawet wpisany do rejestru zabytków (w 2007 r.). Zdegustowanym i oburzonym tym faktem obywatelom trzeba przypomnieć, że inspiracją dla postawionego w stylu stanowiącym mieszaninę socrealizmu i historyzmu monstrualnego gmachu były pałace moskiewskie, których architektura z kolei nawiązywała do amerykańskich wieżowców z okresu art deco. Tak więc  postulaty nawołujące do zburzenia tego paskudztwa dobrze by było najpierw skonsultować z historykami sztuki.

   Pomysłodawcą budowy Pałacu był sam Józef Wissarionowicz, ale główny architekt Lew Rudniew, przeforsował pomysł, aby budowla miała elementy zaczerpnięte z historycznej architektury polskiej. W związku z powyższym przeprowadził  wizytację takich miast, jak Kraków, Sandomierz, Zamość czy Płock, zaglądając także do Torunia.

  Wprawdzie nie wiemy, jak  toruńskie inspiracje zostały w praktyce przy budowie Pałacu wykorzystane, ale sam fakt, że gdzieś można na nie trafić, a bydgoskich co najwyżej trzeba szukać w podziemiach, to już powód do oczywistej satysfakcji.

   Wracając do czołówki "Wiadomości", nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Pałac Kultury przytłoczył aktualną ekipę z Woronicza, równie mocno jak przytłaczał Warszawę w czasach Polski Ludowej. Ale jeśli się chwilę zastanowić to nie jest znowu takie złe, że trudno się bez niego w naszej publicznej telewizji obejść. Może to być  krucha, wątpliwej jakości, ale jednak jakaś gwarancja, że ta telewizja publiczną pozostanie nadal, skoro ciągle odwołuje się do symboli towarzyszących jej od dziesięcioleci. Wprawdzie raczej źle się one  kojarzą, ale przynajmniej jest jakaś ciągłość, nie tylko historyczna.

   Chociaż z drugiej strony jakże byłoby pięknie i podniośle gdyby w czołówce "Wiadomości" zamiast ciężkiego i przaśnego zegara z Pałacu Kultury pojawił się wysmakowany zegar z wieży Zamku Królewskiego.Wówczas pewnie i podejrzenia o plagiat byłoby łatwiejsze do przełknięcia.

 

*- zainteresowanym twórczością poetycką towarzyszącą budowie Pałacu polecam poniższy fragment wiersza Romana Pisarka:

Jadą do Polski/deski i rury,/wapno i cement,/szkło i maszyny,/auta i dźwigi,/brązy,marmury/,by stanął piękny,/Pałac Kultury !


oceń
15
0

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Komentarz do aktualnych wydarzeń społecznych, politycznych i obyczajowych w kraju, regionie, mieście, zagrodzie.

O mnie

Andrzej Szmak - absolwent wydziału prawa UMK w czasach wczesnego Gierka, zbrojarz-betoniarz (Ramdi- Irak),dziennikarz (ITD, Przegląd Tygodniowy, Wprost, Przegląd Sportowy, Polskie Radio, Polska Kronika Filmowa,dyrektor programowy TVP w Bydgoszczy za kadencji Brunatnego Roberta), urzędnik XVIII rangi, dyrektor Biura Toruńskiego Centrum Miasta.W poprzednim wcieleniu - Andreas Schmack, burgrabia i prezydent Chełmna (dawniej Culm) w latach 1676-92.
Medali wojennych brak, ważne odznaczenia ministerialne:"zasłużony dla kultury polskiej".
http://twitter.com/aszmak

Statystyki

Odwiedziny: 170367

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl